03.03.2018 | Czytano: 1273

Znakomity skok Stocha. Polacy za Niemcami

Skoczkowie z Niemiec okazali się najlepsi w drużynowym konkursie Pucharu Świata w Lahti. Drugie miejsce zajęli Polacy, którzy stracili do zwycięzców 11,3 pkt. Na najniższym stopniu podium stanęli Norwegowie.

Niemiecka drużyna - Karl Geiger, Markus Eisenbichler, Richard Freitag i Andreas Wellinger - prowadziła już od pierwszego skoku. I prowadzenia nie oddała do końca. Polacy na półmetku rywalizacji byli drudzy, tracili 8,9 pkt. W norweskim zespole zawalił Daniel Andre Tande. Przy niezbyt silnym wietrze (według uśrednionego pomiaru 0,38 m/s w plecy) lądował zaledwie na 101 metrze, tym samym grzebiąc szanse Norwegów na wygraną.

W trzeciej grupie Dawid Kubacki wylądował na 119 m, ale przy silnym wietrze w plecy - 0,72 m/s. Przewagę nad Polakami powiększyli Niemcy (121 m Richarda Freitaga), natomiast stratę do czołówki zmniejszyli Norwegowie - po skoku Johanna Andre Forfanga (125,5 m).

Emocje wzrosły dopiero wraz z próbą Kamila Stocha - Polak uzyskał 127,5 metra. Przy 124 metrach Andreasa Wellingera zmniejszyliśmy nieco stratę do Niemców. Kończący pierwszą serię Robert Johansson spisał się dobrze, ale 125,5 metra w tym momencie wystarczało Norwegom tylko na piąte miejsce.

Seria finałowa. Stefan Kraft rok temu na tym obiekcie zdobył tytuł mistrza świata, uzyskał świetny rezultat, lądując na 131. metrze. Podopieczni Heinza Kuttina prowadzili, ale niezbyt długo - po chwili na odległość 126,5 metra poleciał Maciej Kot. Wciąż byliśmy na czele, ale nasza przewaga jednak stopniała do 5,2 punktu. Dwa ostatnie skoki tej kolejki nic nie zmieniły w układzie sił w czołówce - nadal prowadzili Niemcy (127,5 m Karla Geigera) przed Polakami i Austriakami. Na czwarte miejsce wysunęli się jednak Norwegowie - a to za sprawą Andreasa Stjernena (130,5 metra).

Stefan Hula lądował bowiem na 122. metrze. Pod koniec grupy daleko poleciał Markus Eisenbichler, który po lądowaniu na 130. metrze zaliczył lekką podpórkę. Nie przeszkodziło to Niemcom w powiększeniu przewagi. Kończący grupę Daniel Andre Tande spisał się dużo lepiej niż w pierwszej serii. 125 metrów pozwoliło Norwegom zbliżyć się do Polaków na 21,4 punktu.

Świetnie spisał się Dawid Kubacki, który poszybował na 125,5 m i otrzymał wysokie noty. Do Niemców się nie zbliżyliśmy, taką samą odległość uzyskał Richard Freitag. Dalej lądował za to kończący tę grupę Johann Andre Forfang - 127,5 metra wystarczyło, by wyprzedzić Austriaków i awansować na trzecie miejsce.

Nikłe nadzieje Austriaków na podium rozwiał pojedynek pomiędzy Michaelem Hayboeckiem i Robertem Johanssonem. Austriak odleciał na odległość 125 metrów. To jednak nie wystarczyło, by pokonać Norwegów. Trzykrotny medalista olimpijski z Pjongczangu uzyskał bowiem 126,5 metra.

Na koniec zostało już tylko dwóch indywidualnych mistrzów olimpijskich, którzy też wiele nie mogli już zmienić w układzie tabeli. Kamil Stoch po raz kolejny zaprezentował się wspaniale - 131 metrów w rewelacyjnym stylu. Aż cztery noty po 19,5 pkt. Andreas Wellinger nie chciał być gorszy i skokiem na odległość 127 metrów przypieczętował pierwsze w tym sezonie drużynowe zwycięstwo reprezentacji Niemiec.

Stefan Leśniowski

 

Komentarze







reklama