18.02.2018 | Czytano: 1404

Tadeusz Błażusiak: Miałem szczęście, że jestem w jednym kawałku

„To już nie był thriller, to był horror... z happy endem! Tadek Błażusiak zaliczył potężnego dzwona w drugim wyścigu, aby wygrać trzeci” – napisał Eliasz Dawidson, po trzeciej rundzie mistrzostw świata w SuperEnduro w Maladze.

Już pierwszy wyścig rozgrzał publiczność do białości. Po słabym starcie i problemach na pierwszej przeszkodzie Błażusiak musiał przedzierać się przez stawkę i ruszyć w szaloną pogoń za uciekającymi rywalami. Na czele był Billi Bolt, a za jego plecami szarżowali - Manuel Lettenbichler, Jonny Walker, Taddy Błażusiak i Coddy Webb walcząc pomiędzy sobą o pozycje skrupulatnie doganiali Billiego. Gdy Letti próbował zaatakować na prowadzącego Brytyjczyka, Walker popełnił błąd, który wykorzystał Taddy i wskoczył na trzecią pozycje. Bolt też nie był bezbłędny, „potknął” się na przeszkodzie z kamieni i belek. Ta nieuwaga kosztowała go utratę prowadzenia. Spadł na piątą pozycję. Prowadzenie objął Lettenbichler, ale Taddy nie potrzebował dużo czasu, aby go skutecznie zaatakować na kamienistym zakręcie.

To nie koniec niesamowitych emocji. Gorąca hiszpańska publiczność szalała, bo też to co wyprawiali jeźdźcy zapierało dech w piersiach. Podczas zamieszania na matrixie Jonny Walker wykorzystał problemy Webba i Błażusiaka i objął prowadzenie, a Taddy po agresywnym block passie wrócił na drugą pozycję.

- Kiedy Taddy założył mi block passa, pomyślałem, że muszę mu odpłacić tym samym powiedział Jonny Walker. Webb zaczął odjeżdżać Walkerowi, ale korek w kamienistym ogródku skutecznie go zatrzymał i najpierw wyprzedził go Jonny, a chwilę później minął go Taddy, gdy ten podnosił motocykl. Niestety, przed wjazdem na ostatnie okrążenie Błażusiak utknął w kamieniach i Webb wrócił na drugą pozycję. Prowadził Walker, który nie oddał już pierwszego miejsca. Cody dowiózł drugie, a Tadek był trzeci

- Mam szczęście, że jestem w jednym kawałku po tym upadku – powiedział Tadeusz Błażusiak po drugim wyścigu. Po dalekim locie i chwili jazdy na przednim kole, Taddy wyleciał z trasy lądując z ogromnym impetem na ścianie. Błażusiak utknął pod motocyklem i sam nie mógł się spod niego wydostać. Mocno poobijany nie był w stanie kontynuować wyścigu i udał się do szatni. Wyścig wygrał Webb, a my zadawaliśmy sobie pytanie czy Tadek wróci do „gry”.

Tadziu to jednak twardy facet i mocno poobijany pojawił się na starcie trzeciego wyścigu. Po świetnym starcie Błażusiak objął prowadzenie i jeszcze zdążył zobaczyć, jak potężny upadek zaliczają Cody Webb, Colton Haaker i Jonny Walker. Amerykanie stracili całe okrążenie zanim zdołali rozplątać swoje motocykle i wrócili do walki dopiero, gdy byli dublowani. W międzyczasie błąd Tadka wykorzystał Bolt, który objął prowadzenie. Zaczęła się szalona walka między nimi, a przodownictwo zmieniało się jak w kalejdoskopie. W końcu jednak Billy przewrócił się, a Taddy zdołał mu odjechać. Błażusiak mimo kilku błędów utrzymał prowadzenie i wygrał trzeci wyścig. Udowodnił, iż jest twardy góralem. Tak rodzą się mistrzowie!

W klasyfikacji generalnej zawodów zwyciężył Cody Webb, drugi był Jonny Walker, a ponownie trzeci debiutujący w tym sezonie Billy Bolt. Błażusiak mimo startu tylko w dwóch wyścigach zajął szóste miejsce. Zdołał jednak utrzymać się na drugim miejscu w ogólnej klasyfikacji mistrzostw swiata SuperEnduro…

Klasyfikacja generalna MŚ SuperEnduro po 3 rundach:
1. Cody Webb - 155 punktów
2. Taddy Błażusiak - 131
3. Billy Bolt - 124
4. Colton Haaker - 114
5. Walker - 105
6 Alfredo Gómez - 105

W Maladze zabrakło Oskara Kaczmarczyka, który po operacji jeszcze nie jest gotowy do walki.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze









reklama