Konkurs otworzyli startujący z dwunastej belki Polacy, którzy zostali powołani do składu na zawody w ramach kwoty narodowej. Wśród tych czterech skoczków najlepiej spisał się Tomasz Pilch, uzyskał 119 metrów i pewny awans do drugiej serii. Słabsze odległości zanotowali Aleksander Zniszczoł (111,5 m), Paweł Wąsek (106 m) i Bartosz Czyż (103 m).
Od samego początku na skoczni rządził wiatr. Jego porywy sprawiały, iż często zawodnicy musieli schodzić z belki startowej bo zapalało się czerwone światełko. Jedni skakali w lepszych, drugi w gorszych warunkach. Mocno powiało pod narty Mariusowi Lindvikowi. Norweg miał podmuchy rzędu 1,71 m/s! Młody skoczek doskonale to wykorzystał i pofrunął na odległość 138 metrów i dość długo prowadził. Jakub Wolny miał gorsze podmuchy i wylądował na 111 m. Zmienne podmuchy wiatru miały swoje odzwierciedlenie w odległościach - dobre skoki oddali Anze Semenic (134,5 m - wietrze 1,54 m/s), Simon Ammann (135,5 m - wiatr 1,05 m/s) i Peter Prevc (131 m - wiatr 0,75 m/s). Gorzej trafił Maciej Kot (122,5 m przy wietrze 0,51 m/s), który jednak i tak zapewnił sobie miejsce w trzydziestce.
Zmiana na prowadzeniu nastąpiła dopiero po skoku Stefana Huli. W umiarkowanych warunkach (0,59 m/s) uzyskał 132 metry i miał 0,8 punktu przewagi nad Lindvikiem. Jak się później okazało nikt go nie pokonał w pierwszej serii. Powody do radości miał też Piotr Żyła - 123 metry może nie były wybitnym wynikiem, ale do awansu to wystarczyło.
Do ścisłej czołówki nie dołączył przedostatni z naszych reprezentantów - Dawid Kubacki przy wietrze 1,26 m/s uzyskał 127,5 metra. Duże niespodzianki mieliśmy za to po chwili - najpierw Andreas Stjernen przy wietrze 0,51 m/s uzyskał zaledwie 107,5 metra - to zakończyło się brakiem Norwega w finale. Niewielkie szanse miał również Markus Eisenbichler (113,5 m - wiatr 0,05 m/s). Robert Johansson (127,5 m - wiatr 0,81 m/s), Johann Andre Forfang (130,5 m - wiatr 1,08 m/s, styl rozpaczliwy), Anders Fannemel (125,5 m - wiatr 0,89 m/s), Junshiro Kobayashi (123,5 m - wiatr 0,62 m/s), Stefan Kraft (121 m - wiatr 0,63 m/s) i Andreas Wellinger (119,5 m - wiatr 0,56 m/s, ale w plecy!).

Szanse na uzyskanie bardzo dobrego wyniku miało jeszcze dwóch skoczków - Richard Freitag i Kamil Stoch. Niemiec uzyskał 129,5 metra (wiatr 0,92 m/s). Polak przy podmuchach 0,31 m/s lądował dużo bliżej - 108,5 metra oznaczało, że lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata nie zobaczymy w finale! Spora niespodzianka. Dopiero 38 miejsce o strata plastronu lidera Pucharu Świata. „Nie męczmy chłopaka, on musi być silny na igrzyskach” - powiedział o nim Włodzimierz Szaranowicz.
Nie mam pretensji do jury. Skakaliśmy w trudnych warunkach, ale niektórzy sobie poradzili. Wydaje mi się, że popełniłem błąd. Skok był spóźniony, dostałem za dużo powietrza zaraz za progiem i to mnie wyhamowało, a dalej już nie było powietrza, które by mnie niosło. Czuję trochę goryczy i rozczarowania. Chciałbym już pójść , oddać następny skok. I zrobić to dobrze. A wiem, że następną szansę będę miał dopiero za tydzień - mówił Kamil Stoch po odpadnięciu.
Kolejność na półmetku
1. Stefan Hula - 132 m
2. Marius Lindvik - 138
3. Simon Ammann - 135.5
4. Peter Prevc – 131
5. Anze Semenica - 134,5
Miejsca Polaków
14. Dawid Kubacki – 127,5
16. Maciej Kot – 122,5
23. Tomasz Pilch – 119
26. Piotr Żyła – 123
38. Kamil Stoch – 108,5
39. Jakub Wolny – 111
42. Aleksander Zniszczoł – 111,5
44. Paweł Wąsek – 106
48. Bartosz Czyż – 103

Serię finałową z naszych rozpoczął Żyła i to nie był udany skok. Tylko 115,5 m. i niskie noty. Nie poprawił pozycji, nie utrzymał również tej po pierwszym skoku. Pilch trafił na trudne warunki i tylko 113 m. Skaczący po nim Kraft pokazał, że można pofrunąć. Co prawda z 13 belki, ale odległość robi wrażenie - 137 m. Hayboeck już bliżej - 123 m. Bardzo dobry skok Killiana Peiera - 129,5 metra. Zanotował jednak upadek, ale szybko się pozbierał i pokazał, że wszystko z nim w porządku. Anders Fannemel, także słabo - 110 metrów Norwega, 130,5 metra skoczył Ryoyu Kobayashi.
Znakomicie pofrunął Kot – 136,5 m. Miał mocne podmuchy pod narty i aż 15 pkt. odjętych, ale w tym momencie wyprzedził Krafta. Nie długo cieszyli się prowadzeniem. 140 metrów Junshiro Kobayashiego i nowy lider. Czy Kubacki go przeskoczy? Wylądował pól metra bliżej, ale wyższe noty i mniej odjętych punktów za wiatr. Dawid objął prowadzenie. 132,5 metra - to rezultat Halvora Egnera Graneruda. Norweg za Kubackim. Tyle samo co Kubacki skoczył Wellinger i objął prowadzenie. Johann Andre Forfang o metr bliżej od poprzednika i również wyprzedził Kubackiego. Richard Freitag wylądował na 137 metrze, ale słabe lądowanie i nie skoczył na podium. Wytrzymał presję Anze Semenić i poszybował 137,5 metra i wyszedł na prowadzenie. Peter Prevc 134 m i nie wyprzedzi swojego rodaka. Simon Ammann nie wyprzedził Słoweńca. 131 metrów Szwajcara i poza podium. Marius Lindvik skoczył 127,5 metra. Nie wytrzymał presji Norweg. Co zrobi Hula? 129,t5 m nie wystarczyło do wygrania, a nawet na podium. Czwarte miejsce. Siódmy Kubacki, Kot – 14, Żyła – 28, Pilch – 30.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Marcin Szkodziński










