13.01.2018 | Czytano: 756

To nie był dzień Polaków

Andreas Stjernen po raz pierwszy w karierze wygrał zawody Pucharu Świata. Na mamucie w Bad Mitterndorf Norweg pokonał rodaka Daniela Andre Tande i Simona Ammanna. Polacy słabo skakali i zajęli dalekie miejsca. Najlepszy Stefan Hula był szesnasty.

Andreas Stjernen prowadził po pierwszej serii konkursu Pucharu Świata w Bad Mitterndorf. Reprezentant Norwegii poszybował na 229 metr i wyprzedzał o 6,2 punktu Szwajcara Simona Ammanna (218 m). Trzeci jest Słoweniec Peter Prevc (219 m), a tuż za nim plasuje się jego rodak, Jernej Damjan (218,5 m).. Najwyżej z Polaków - na czternastym miejscu - plasował się Piotr Żyła.

Nasi odnotowali fatalny występ. Siedemnasty był Stefan Hula (208 m), dwudziesty drugi Maciej Kot (196 m), a dwudziesty trzeci - lider Pucharu Świata, Kamil Stoch (193,5 m). Dawid Kubacki po skoku na odległość 187 m zajął trzydzieste trzecie miejsce i nie awansował do drugiej serii, podobnie jak Jakub Wolny (175,5 m).

Stoch jako pierwszy z naszych reprezentantów rozpoczął serię finałową. Do tak wczesnego startu skoczka z Zębu dawno już się odzwyczailiśmy. Kamil znowu nie przekroczył granicy 200 metrów, wylądował na 193 m i utrzymał 23 pozycję. Taką samą odległość zmierzono Kotowi, ale ten spadł na 29 miejsce. Hula skoczył ładnie, na odległość 201,5 m i 16 miejsce. Żyła poszybował na 200 metr, ale nie wystarczyło na utrzymanie 14 lokaty. Spadł na 19 lokatę.

Konkurencja pokazała, że nawet w trudnych warunkach można latać daleko. Tande osiągnął 240,5 m, Johansson – 230, Damjan – 228,5, Ammann – 227,5 i wreszcie Stjernen – 226 m.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama