20.09.2009 | Czytano: 1738

O wynikach decyduje solidne przygotowanie

W ośrodku biathlonowym w Kościelisku-Kirach pod kierunkiem II trenera kadry Wiesława Ziemianina ćwiczy najlepszy nasz biathlonista drugi zawodnik ubiegłorocznego PŚ zdobywca małej kryształowej kuli za sprint Tomasz Sikora. Po treningu poprosiliśmy mistrza o rozmowę.

Panie Tomaszu jest Pan typem samotnika, lubi Pan trenować sam?
Nie, cały rok trenuję z kadrą, ale teraz kadra wyjechała do Portugali na obóz taki raczej wypoczynkowy, a ja wiem, że są elementy, nad którymi muszę popracować, więc wolałem przyjechać do Zakopanego i trochę potrenować. Na szczęście możemy tu pracować w skupieniu bez nadmiernego zainteresowani mediów i to mi odpowiada.

No właśnie, nad czym Pan teraz pracuje?
Głownie nad strzelaniem, które w poprzednim sezonie nie zawsze mi wychodziło. W tym roku zmieniłem kolbę do karabinka i jeszcze nie jest idealnie dopasowana, dlatego więcej czasu poświęcam na strzelanie, aby skorygować to, co nie jest jeszcze w stu procentach dopasowane.

A dlaczego na ten trening wybrał Pan Kościelisko?
Tak prawdę mówiąc w Polsce są tylko dwa ośrodki, w których można się przygotowywać do sezonu: Duszniki Zdrój i Kościelisko. W Dusznikach aktualnie przebywa kadra przygotowująca się do mistrzostw świata w biathlonie letnim, zatem nie byłoby tam odpowiednich warunków do skupienia. Poza tym w ubiegłym roku ćwiczyłem właśnie tu w Kościelisku i także pracowałem nad formą strzelecką wprawdzie w czerwcu, ale w sezonie było dobrze, dlatego postanowiłem powtórzyć ten scenariusz.


Tomasz Sikora na strzelnicy w Kościelisku-Kirach

 

Nie specjalnie lubi Pan letnią odmianę biathlonu?
Powiem tak, zdecydowanie wolę biathlon zimowy. Ja nie za dobrze biegam na nartorolkach, ani w crossie. Mimo, że nartorolki są podobnie do biegania na nartach to jednak jest to inna technika. A poza tym po doświadczeniach z lat poprzednich staram się unikać dużej ilości startów w lecie. W ubiegłym roku miałem tylko trzy starty w lecie i ten system mi się sprawdził. Wprawdzie wystartowałem w letnich MP, ale dlatego, że po zgrupowaniu w Kanadzie mieliśmy zbyt dużą przerwę i przy okazji MP mogłem też potrenować na nartorolkach.

Jak będzie wyglądał dalszy tok przygotowań do pierwszych startów w PŚ?
Mamy już sprawdzony system przygotowań, więc żadnych rewelacji nie będzie. Tu w Kościelisku zostajemy do piątku. Trzeciego października wyjeżdżamy na lodowiec do Austrii, prosto stamtąd udajemy się w jeszcze wyższe góry do Włoch. To będą dwa zgrupowania w sumie 24 dni. Po 10 dniach przerwy wyjeżdżamy do Skandynawii na pierwsze śniegi, na bezpośrednie przygotowania startowe.

Proszę powiedzieć, czy myśli Pan jeszcze o poprzednim sezonie?
Nie, ja zazwyczaj staram się szybko zapomnieć o tym, co było i skupiać się na tym, co przede mną. Oczywiście analizuję i wyciągam wnioski, co było dobre a co złe. Doskonalimy to, co było dobre korygujemy niedociągnięcia. Generalnie patrzę do przodu.

Panie Tomaszu, czy wśród zawodników światowej czołówki nie ma takiej nutki goryczy, że jak startuje Bjoerndalen to pierwsze miejsce jest już zarezerwowane?
Nie wiem jak inni, ale ja nie mam kompleksów. Owszem są dni, w którym pokonanie Bjoerndalena jest szalenie trudne, ale każdy start jest inny i kolejność nigdy nie jest z góry ustalona. Zawsze można z nim wygrać, ale trzeba dobrze poradzić sobie i na trasie i na strzelnicy. W minionym sezonie miałem naprawdę wiele szans, aby z nim systematycznie wygrywać, ale niestety często zawodziłem na strzelnicy i to był główny powód niektórych moich porażek z Bjoerndalenem. Nie mam takich myśli, że Bjoerndalen jest poza moim zasięgiem.


Tomasz Sikora na strzelnicy w Kościelisku-Kirach

 

Czy wszystkie sprawy dotyczące przygotowań do bardzo ważnego, bo olimpijskiego sezony są już dopięte?
Od paru lat mamy już warunki przygotowań porównywalne do zawodników światowej czołówki z innych krajów. Wszystko jest dopięte, zarówno, jeżeli chodzi o same przygotowania jak i o sprzęt. Tymi sprawami nie możemy już tłumaczyć ewentualnych niepowodzeń.

Czy i Pana sprawy związane z kontraktami reklamowymi też?
Tak te sprawy też już są załatwione. Prowadzę je sam. Miałem kiedyś menadżera, ale teraz i w tej dziedzinie działam już samodzielnie.

Wspomniał Pan, że trasy olimpijskie są dość płaskie. Czy macie specjalny program przygotowań pod trasy w Vancouver?
Byliśmy niedawno na tych trasach, aby i w lecie się im trochę przyjrzeć, ale to jest tak, że jeżeli zawodnik jest w dobrej formie to na każdej trasie biega dobrze, ale jeżeli tej formy nie ma to na żadnej trasie sobie nie poradzi. Myślę, że nie profil trasy będzie decydował o wynikach. Jeżeli o mnie chodzi to, gdy będę tak dobrze przygotowany jak w poprzednim sezonie do lutego to powinno być dobrze.


Tomasz Sikora po treningu na stadionie biathlonowym w Kościelisku-Kirach.

 

Panie Tomaszu ma Pan 35 lat to na zawodnika tej klasy nie jest jeszcze wiek dojrzały, ale czy wie Pan, co będzie Pan robił po zakończeniu kariery zawodniczej?
Mam już kilka pomysłów, co będę robił po zakończeniu kariery jak będę zarabiał na życie. Chciałbym jednak także pozostać przy sporcie. Nie wiem tylko jeszcze, jaki to będzie rodzaj mojego zaangażowania w sport. Decyzję podejmę, gdy rzeczywiście w którymś momencie zakończę karierę zawodniczą.

Panie Tomaszu, kim dla Pana jest Wiesław Ziemianin?
To człowiek, który zawsze pomaga mi, gdy mam kłopoty. Dotychczas skutecznie, mam nadzieję, że będzie tak nadal.

Ryb

Komentarze





reklama