Orkan, który jest tegorocznym beniaminkiem V ligi debiutantem na tym poziomie rozgrywek nie jest. Już grał w nowosądeckiej okręgówce, ale na skutek wielu zbiegów okoliczności został z tej ligi zdegradowany do podhalańskiej A klasy. Nowi działacze na czele z byłym zawodnikiem tego klubu a obecnie prezesem Jakiem Wędziarzem za cel postawili sobie powrót na co najmniej V szczebel rozgrywek. Do zaplanowanego dzieła wzięli się serio i planowo. Przede wszystkim postanowiono na szkolenie młodzieży. To zadanie już od siedmiu lat realizuje trener Robert Szczypka zatrudniony przez miejscowy Urząd Gminy na Orliku. Łączy to z prowadzeniem zespołów juniorów i trampkarzy Orkana. A, że robi to dobrze to widać po rezultatach. Juniorzy starsi Orkana Raba Wyżna jako jedyna drużyna z Podhalańskiego Podokręgu grają w tym sezonie w Małopolskiej Lidze. Drugim logicznym pociągnięciem było powierzenie funkcji trenera drużyny seniorów Robertowi Możdżeniowi. To wychowanek Orkana zawodnik grający wcześniej w klubach w wyższych ligach między innymi w Huraganie Waksmund w okresie prosperity tego klubu. Po latach gry w innych zespołach Robert Możdżeń powrócił do swojego macierzystego klubu najpierw jako zawodnik a od trzech sezonów to zajęcie łączy z trenowaniem swoich kolegów i partnerów z drużyny. Już poprzednie sezony wskazywały, że Orkan zmierza we właściwym kierunku. Wprawdzie nie udawało się rabianom awansować do V ligi, ale w bardzo popularnych na Podhalu rozgrywkach o Puchar Podhala Orkan awansował do finału. W tym sezonie swój udział w Pucharze Podhala rabianie zakończyli na półfinale przegrywając z III ligowym Podhalem Nowy Targ.
- Ja nie mam stricte trenerskich kwalifikacji, ale mam już spore doświadczenie w piłce nożnej z racji gry w innych klubach po okiem doświadczonych szkoleniowców jak choćby Bartłomiej Walczak, Stefan Gródek, czy Marian Tajduś - mówi szkoleniowiec Orkana Robert Możdżeń. - Wcale nie paliłem się do obejmowania funkcji trenera w naszym klubie, ale zostałem namówiony do tego przez zawodników i prezesa. Zespół seniorów prowadzimy wspólnie z Danielem Traczykiem, chociaż obaj jeszcze jesteśmy czynnymi zawodnikami. To z jednej strony jest korzystne bo tworzy bliskość z pozostałymi piłkarzami występującymi na boisku z drugiej nieco utrudnia prowadzenie drużyny bo emocje meczowe nie dają chłodnej oceny sytuacji. Jak na razie ten układ jednak się sprawdza. Awans do V ligi był naszym trzecim podejściem do tej klasy rozgrywkowej. Był on bardzo potrzebny ze względu na rozwój kolejnych roczników naszych juniorów. Także starsi gracze w naszej drużynie chcieli osiągnąć coś więcej z Orkanem. Te motywacje spowodowały, że wywalczyliśmy awans na kilka kolejek przed zakończeniem rozgrywek podhalańskiej A klasy. Było oczywiste, że wymagania w wyższej klasie rozgrywkowej będą większe, ale przecież nie aż takie którym nie moglibyśmy podołać. No i udało się bo 4 miejsce i zdobycie 29 punktów w rundzie uważam za spory sukces. Zawdzięczamy to dużemu zaangażowaniu zawodników na treningach i w meczach. Atmosfera w zespole jest bardzo dobra. Jesteśmy kolegami i przyjaciółmi, ale jest też zachowana hierarchia. Przed bramą stadionu jesteśmy kolegami za bramą jest trener i pozostali zawodnicy. Oczywiście niczego nie robimy w ramach nakazów. Wiele spraw uzgadniamy w szatni wspólnie, w dyskusjach i rozmowach. Ustalenia staramy się realizować konsekwentnie. To dobra metoda bo wszyscy czują się odpowiedzialni za wynik. Zresztą trudno byłoby to robić inaczej wszak dla wszystkich naszych zawodników gra w piłkę nożna to hobby a czasami nawet pasja. Da mnie zresztą też.
Rundę jesienną Orkan rozpoczął od przegranego wyjazdowego spotkania ze swoim imiennikiem Orkanem Szczyrzyc 0:2 wicemistrzem poprzednich rozgrywek. Nie była to porażka zawstydzająca, ale dla beniaminka przykra. Mimo przegranej piłkarze Orkana pokazali się w tym meczu z całkiem dobrej strony chwaleni nawet przez rywali. Później rabianie grali w kratkę, dobre spotkania i rezultaty przeplatali słabszymi występami i gorszymi wynikami. Szczególnie dotkliwa była przegrana z Korzenną na swoim boisku, ale w wyniku tego meczu swój negatywny udział mieli też sędziowie. Przełom nastąpił w Nowym Sączu w meczu z Heleną. Orkan wygrał 5:3 i odniósł zwycięstwa w kolejnych pięciu meczach. Ponieważ piłkarze Orkana poza ligą rozgrywali także mecze pucharowe w kolejnych rundach, narastało zmęczenie i pojawił się lekki kryzys. Ostatecznie udało się go opanować i rundę drużyna Orkana zakończyła wysokim zwycięstwem nad Ogniwem w Piwnicznej.
- Staramy się aby nasza gra prowadzona była poprzez wymianę wielu podań. Akcję konstruujemy od tyłu od obrony poprzez pomocników, którzy są chyba naszą najsilniejszą formacją i dogrywaniem piłek do dwójki napastników. Ten sposób gry preferowaliśmy właściwie we wszystkich meczach, no może poza spotkaniem z Limanovią, ale i w tym meczu zorganizowaliśmy kilka naprawdę niezłych akcji. Oczywiście wykorzystujemy także szanse na kontrataki po przechwytach piłki w środkowej strefie boiska. Już ze statystyk łatwo zauważyć, że lepiej czujemy się w grze ofensywnej, gorzej idzie nam gra w defensywie. Ale i w tej formacji pojawili się młodzi piłkarze jak: Daniel Skwarek i Szymon Kadzik, którzy mam nadzieję będą robili systematyczne postępy. Linia pomocy to doświadczeni i ograni w wyższych ligach piłkarze jak: Robert Teper, Paweł Gromczak i Patryk Skawski. W ataku zazwyczaj grają: Patryk Filipek zawodnik jeszcze mody a jego partnerem w tej formacji jest niedany junior Mateusz Pluta. Obsadę bramki stanowią bracia Marcin i Krzysztof Szklarzowie. Pozostali zawodnicy też mają spory udział w sukcesie drużyny. Mogę śmiało powiedzieć, że wszyscy i w każdym meczu grali z pełnym zaangażowaniem i ambitnie na skalę swoich możliwości. Mówiąc kolokwialnie „nikt nie przeszedł obok meczu”. Frekwencja na treningach była dobra w granicach 75-80 procent. Jestem też bardzo zadowolony z tego, że udało się wyrugować niektóre negatywne zachowania i odzywki. To też sprzyja tworzeniu dobrej atmosfery w drużynie i wokół niej - dodał Robert Możdżeń.
Orkan Raba Wyżna jest może typowym podhalańskim klubem, ale z pewnej perspektywy klubem wzorcowym. Jego funkcjonowanie oparte jest o społeczną pracę wielu oddanych działaczy. To ich zasługa, że wszystko w tym klubie jest właściwie poukładane. Każdy zna swoje zadania do wykonania i robi to solidnie nie czekając na splendor i pochwały. Wszystkim kieruje jak już wspomnieliśmy prezes Jacek Wędziarz.
- Gdy obie nasze drużyny: juniorzy i seniorzy wywalczyli awanse do wyższych lig miałem ambiwalentne uczucia: dumę i zmartwienie. Byłem szczęśliwy z awansów a martwiłem się czy finansowo zdołamy zabezpieczyć udział zespołów w rozgrywkach. Tu pomocną dłoń podał nam Urząd Gminy, który po przeanalizowaniu sytuacji w innych tego typu organizacjach postanowił zwiększyć przyznaną nam dotację. Urząd Gminy jest bowiem naszym głównym donatorem. Wspiera nas jeszcze Bank Spółdzielczy w Rabie Wyżnej i grono indywidualnych sponsorów. Wszystkim za wsparcie jesteśmy bardzo wdzięczni i tą drogą chcemy im podziękować. Mam nadzieję, że dobrą postawą na boisku piłkarze odwzajemnią kierowaną do nich sympatię - powiedział prezes Orkana Jacek Wędziarz.
W rundzie jesiennej nowosądeckiej V ligi Orkan Raba Wyżna rozegrał 15 spotkań odnosząc w niech 9 zwycięstw, 2 remisy, ponosząc 4 porażki. To dało 4 miejsce i 29 punktów stosunek bramkowy 37:26. Ilość zdobytych goli to drugi wynik w lidze, ale liczba straconych bramek to jeden z gorszych wyników.
W tych meczach wystąpiło 20 zawodników: Hubert Bochnak, Patryk Borzęcki, Adam Dziechciowski, Patryk Filipek, Paweł Gromczak, Szymon Kadzik, Łukasz Kosiniak, Mateusz Lenart, Robert Możdżeń, Mateusz Pluta, Konrad Rapacz, Łukasz Rapta, Kamil Rapta, Krzysztof Szklarz, Marcin Szklarz, Patryk Skawski, Daniel Skwarek, Daniel Świder, Robert Teper, Daniel Traczyk. Większość zawodników to wychowankowie klubu, albo zawodnicy, którzy przyszli do Orkana z pobliskich miejscowości. Trenerem jest Robert Możdżeń a kierownikiem drużyny Piotr Bogdał kiedyś także trener w klubie.
Tekst Ryb










