Początek pomyślny dla gospodyń. W pierwszej partii funkcjonowała zagrywka, którą punktowały. Rywalki miały problemy z przyjęciem, a rabianki nie miały z tym elementem problemów. Dobre przyjęcie, to dobre rozegrania i udane akcje.
Dziewczyna ciężki orzech do zgryzienia – twierdzi autor piosenki „Kobieta zmienna jest”. Potwierdził to drugi set. Rabianki przeszły ogromną metamorfozę. Nic nie pozostało z zespołu dobrze funkcjonującego. Błąd gonił błąd i przyjezdne doprowadziły do wyrównania.
Gospodynie nie pozbierały się w trzeciej partii. Nie odzyskały wigoru, polotu i dokładności z partii otwarcia. O dziwo poprawiło się przyjęcie, ale nie potrafiły skończyć pierwszego ataku. Wyblok rywalek i co za tym skuteczna kontra. Do tego doszły nieudane zagrywki i pozostała tylko nadzieja, że zmieni się gra góralek w czwartej partii.
Tak też się stało, ale początek nie zwiastował szczęśliwego końca. Przyjezdne na początku partii odskoczyły na kilka punktów i wydawało się, że jest posprzątane. Wtedy pojawił się góralski charakter – walka o każdą piłkę i przewaga rywalek malała. Kluczem do wygrania tego seta była dobra zagrywka, odrzucająca rywalki od siatki, które miały problemy z kończeniem akcji.
Niestety w tie breaku gospodynie już tak dobrze nie zagrały. Przyjezdne szybko wypracowały sobie 4-punktową przewagę i kontrolowały przebieg tego seta. Na moment dwa skuteczne bloki przywróciły nadzieję w odrobienie start, ale… Nie udało się.
SMS Aktywni Raba Wyżna - Ogniwo Piwniczna Zdrój 2:3 (25:21, 19:25, 20:25, 25:20, 11:15).
Aktywni: Lubińska, D. Hudomięt, Stasiak, Grzybacz, Krasińska, Dyląg, K. Hudomięt (libero) oraz Waśko. Trener Ryszard Szawernoga.
Stefan Leśniowski










