25.11.2015 | Czytano: 1631

IV i V liga: Jak minęła jesień?

- Poziom futbolu na Podhalu poszedł w górę – twierdzi nasz ekspert, Wiesław Klag. - W historii podhalańskiego piłkarstwa nigdy tyle drużyn nie występowało na wyższych szczeblach. Nasz region w trzeciej lidze reprezentują dwa kluby, w czwartej – cztery, a piątej –trzy.

Za nami runda jesienna w tych rozgrywkach. Poprosiliśmy eksperta, by ocenił podhalańskie zespoły występujące w czwartej i piątej lidze. A więc jak minęła im jesień w czwartej i piątej ligi.

- Czwarta liga jest bardzo wyrazista - przekonuje. -  Cieszy, że karty rozdają nasze drużyny. Bez wątpienia jesień należała do Lubania Maniowy. Z 29 punktami na koncie jest liderem do spółki ze Skalnikiem Kamionka Wielka i BKS Bochnia. Uważam, że stać Lubań, jeśli tylko zechce, skutecznie powalczyć o awans. Maniowianie chyba pierwszy raz w historii zbudowali zespół oparty na własnych wychowankach. Świetną robotę z młodzieżą robi tam Zbyszek Jaworski i to jego wychowankowie zasilają pierwszy zespół. W tym gronie są zawodnicy, którzy ze mną uczestniczyli w europejskich turniejach. Na pewno w trakcie nich czegoś się nauczyli. Chcę tutaj dowartościować dwóch wnuków Tadeusza Firka, byłego wiceprezesa PPPN. Mateusz stał się wiodącą postacią zespołu, najlepszym jego strzelcem. Zdobył 6 goli, a ma dopiero 17 lat. Wyniki Lubania to także zasługa trenera Łuksza Biernackiego, który poukładał drużynę.

- Ugruntowaną pozycję ma Watra Białka Tatrzańska, która zgromadziła 23 „oczka” i plasuje się na siódmej pozycji. Andrzej Rabiański dzielnie sobie radzi w prowadzeniu klubu i zespołu. Trzeba też wspomnieć o hojnym sponsorze Kotelnicy Białczańskiej na czele z jej wiceprezesem Władysławem Piszczkiem. Wydaje się, że białczanie nie mają zbyt wygórowanych aspiracji i raczej o awans bić się nie będą. Watra to zespół własnego boiska. Z ośmiu spotkań u siebie sześć wygrała. Białczanie przed sezonem dokonali trafnych transferów, pozyskując bramkarza Krystiana Majerczyka oraz napastników z NKP Podhale - Krystiana Dudka i Macieja Lichacza.

- Szaflary, które plasują się w środku tabeli (9 miejsce z dorobkiem 19 pkt.), to zbiór młodzieży. Graczy pozyskanych z innych klubów. Pięciu zawodników z prowadzoną przeze mnie kadrą wojażowało po Europie. Szaflarzanie grali poza domem, bo ich boisko nie spełniało wymogów IV ligi.

- Zakopane to najsłabszy zespół z podhalańskiej czwórki. Podziwiam Macieja Ejsmonda i zarazem współczuję, że podjął się ratowania futbolu pod Tatrami. Jest to zespół targany różnorakimi problemami. 16 „oczek” to bardzo skromny dorobek, który plasuje drużynę na 15 pozycji. Podejrzewam, że zmobilizuje się na wiosnę i poradzi sobie z utrzymaniem ligowego bytu. Klub stracił wiernego „sługę” Stanisława Curleja. W tym miejscu rodzinie składam kondolencje.

Tyle Wiesław Klag o zespołach czwartej ligi. W piątej świetnie sobie radzi beniaminek z Raby Wyżnej. Orkan uzbierał 29 punktów i zajmuje czwarte miejsce, najwyższe z trzech podhalańskich zespołów w tej klasie rozgrywkowej.

- Postawa Orkana nie jest dla mnie zaskoczeniem – twierdzi Wiesław Klag. – Klub rodzinny Węglarzów od kilku lat prowadzi najbardziej zaawansowaną pracę z młodzieżą. Bardzo umiejętnie wprowadza ich do seniorów i nie zawodzą. Czyszczoń, Pluta, Lenart i jeszcze kilku piłkarzy było w mojej drużynie uczestnicząc w międzynarodowych turniejach. Solidny zespół, połączenie rutyny z młodością. Z jednej strony wspomniany już Pluta i Patrick Filipek z drugiej Możdżeń, Gromczak czy Traczyk. To mieszanka wybuchowa, którą stać na duży wynik wiosną. Jak już wspominałem to rodzinna firma, w której karty rozdają Węglarze.

- Niestety Jarmuta lekko nie nadąża. Nie ma w tym mieście futbolowych tradycji i to widać. W tej okolicy większymi tradycjami może pochwalić się Sokolica Krościenko. Trudno tej drużynie zaistnieć. 11 miejsce i tylko 17 punktów, nie na to liczono. Szczególnie w meczach wyjazdowych jest katastrofa. Tylko jedna wygrana i jeden remis. Inna rzecz, że z zespołu wyleciał, przez problemy zdrowotne, dżoker, snajper– Jacek Pietrzak. Liczę, że Jarmuta zdoła uratować V-ligowy byt.

- Za to trudniej będzie zachować byt Huraganowi. 10 punktów to rezultat zdecydowanie poniżej normy. Jest wspaniały obiekt, ma wszystko oprócz wyników. Syndrom Ludźmierza. Podejrzewam, że stosunki personalne biorą tam górę. Mają szansę na utrzymanie, ale musi dojść do solidnego tąpnięcia.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama