08.11.2015 | Czytano: 1055

V liga: Tylko jeden punkt(+zdjęcia)

Podhalańskie drużyny występujące w lidze okręgowej nie mogą 14 kolejki spotkań zaliczyć do udanej. Jeden punkt wywalczył Orkan.

Sokół Słopnice – Orkan Raba Wyżna 2:2 (1:1)
Bramki dla Orkana: Pluta 30, Skawski 60. 

Orkan: K. Szklarz – Lenart (46 Dziechciowski), Skwarek (60 Kadzik), Możdżeń, K. Rapta, Gromczak, Skawski, Teper, Kasiniak, Pluta, Filipek.

Po kilku nieudanych spotkaniach piłkarze Orkana Raba Wyżna rewelacja jesiennej rundy w nowosądeckiej okręgówce wrócili do swojej normalnej dyspozycji i przywieźli z trudnego terenu Słopnic cenny remis 2:2.

Gospodarze, którzy dysponują małym obiektem w pewnym sensie korzystają z tej specyfiki i po kwadransie względnie wyrównanej gry narzucili swój styl. Polega on między innymi na dalekich wrzutach piłki z autów pod bramkę rywali. I tak Sokół w 18 minucie zdobył pierwszego gola. Po pojedynku główkowym grającego trenera Orkana Roberta Możdżenia z zawodnikiem gospodarzy piłka spadła właśnie pod nogi gracza Sokoła i on tę okoliczność wykorzystał pakując futbolówkę do bramki Orkana z najbliższej odległości. Po pół godzinie goście opanowali sytuację i zaczęli grać „swój futbol”. Przyniosło to dobry efekt bo po rozegraniu piłki w środkowej strefie boiska na pozycję sam na sam z bramkarzem wyszedł Mateusz Pluta i pewnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy. I ten sposób gry rabianie kontynuowali po przerwie. W 60 minucie po zagraniu piłki do Filipka ten na pełnej szybkości minął dwu obrońców przed polem karnym i zagrał idealnie do Skawskiego, który najpierw położył na murawie bramkarza po czym skierował piłkę do pustej już bramki. Gospodarze grając typowy dla siebie futbol czyli dalekie zagrania piłki do przodu nie stwarzali jednak klarownych okazji do zdobycia bramki, ale w 75 minucie znowu dopisało im szczęście. Zdobyli drugiego gola w niemal identyczny sposób jak pierwszą bramkę. Znowu po wrzucie piłki z autu futbolówka trafiła na nogę gracza ze Słopnic i ten z bliska pokonał Krzysztofa Szklarza. Mimo innych okazji z obu stron wynik się już nie zmienił.

- Osiągnęliśmy moim zdaniem korzystny wynik z drużyną grającą może niezbyt skomplikowany futbol, ale na swoim boisku bardzo niebezpieczną. Inna sprawa, że w poprzednich przegranych spotkaniach nasza gra nie była dobra. Teraz nastąpiła konsolidacja i efekt jest widoczny. Mam nadzieję, że rundę choć i tak udaną zakończymy dobrym spotkaniem i korzystnym wynikiem w Piwnicznej. Dzisiejszy mecz w Słopnicach był ciekawy i stojący na niezłym poziomie tak jak przystało na zespoły z czołówki ligi - podsumował mecz grający trener Orkana Robert Możdżeń.


Huragan Waksmund – Orkan Szczyrzyc 0:3 (0:2)
0:1 P. Wójt 8,
0:2 K. Wójt 18,
0:3 Tabor 52.

Sędziował: Krzysztof Ziaja z Nowego Sącza.
Widzów 150.

Huragan: Rejczak – B. Handzel, S. Waksmundzki, Józefczak, L. Potoczak (67 J. Mroszczak), A. Mozdyniewicz (82 Kantor), Zagata, Chorążak, M. Potoczak (67 P. Mozdyniewicz), Siuty (46 Cyrwus), Kolasa.
Orkan: Piwowarczyk – Gargul, Kruczek, Stawiarski, Łabądź, Skrzypiec (85 Wrona), D. Nowak (75 Limanówka), Tabor, K. Wójt, P. Wójt (70 Klima), Wardęga (80 Oleksy).

W nowosądeckiej klasie okręgowej (V liga) występują dwie drużyny o nazwie Orkan. Jeden z Raby Wyżnej drugi ze Szczyrzyca. Z oboma klubami Huragan Waksmund przegrał ostatnio z tym ze Szczyrzyca 0:3.

W tegorocznym sezonie waksmundzianie z reguły na początku spotkań marnowali bardzo dobre okazje do otwarcia wyniku. W meczu z Orkanem Szczyrzyc nie dość, że nie wypracowywali sobie takich okazji to popełniali kardynalne błędy w obronie i tracili gole. W 8 minucie dalekie podanie z rzutu wolnego na dalszy słupek trafiło do Piotra Wójta, który przy biernej postawie defensorów z Waksmundu zdobył pierwszego gola dla swojej drużyny. W 18 minucie dośrodkowanie z lewego skrzydła dotarło do ustawionego na 7 metrze przed bramką Huraganu Krzysztofa Wójta, którego strzał głową ponowienie przyniósł gościom gola. Taką samą okazję w 37 minucie ze strony gospodarzy miał Wojciech Zagata, ale jego strzał z główki poszybował nad poprzeczką. Goście do przerwy prowadzili 2:0 a po zmianie stron podwyższyli na 3:0. Po wrzutce piłki w pole karne gospodarzy doszło do nieporozumienia bramkarza ze swoim obrońcą i próbujący ratować sytuację Rejczak sfaulował zawodnika gości i sędzia podyktował rzut karny, którego bezbłędnym wykonawcą został kapitan Orkana Szczyrzyc Tabor Dopiero teraz gospodarze wzięli się mocniej do roboty i zaczęli stwarzać dobre okazje do zdobywania goli. W 57 minucie Chorążak zagrał prostopadłą piłkę do Józefczaka, ale ten z 5 metrów trafił w bramkarza. Z kolei w 65 minucie Adam Mozdyniewicz podał do Chorążaka, który też z 5 metrów trafił jednak tylko w boczną siatkę. Chwile później goście wykonywali rzut wolny z 30 metrów. Uderzenie P. Wójta ostęplowało w słupek, dobitkę obronił Rejczak. W 73 minucie błąd popełnili stoperzy Orkana i Kolasa wyszedł na pozycję sam na sam i nawet okiwał bramkarza, ale wypuścił sobie piłkę zbyt daleko zatem nie mógł strzelać z końcowej linii, gdy chciał poprawić swoją pozycję został powstrzymany przez wracających obrońców. W 78 minucie Chorążak po podaniu Cyrwusa z dobrej pozycji strzelił nad poprzeczką. Z kolei w 85 minucie ten sam zawodnik z rzutu wolnego przymierzył w okienko bramki, ale Piwowarczyk wybił piłkę zmierzającą do bramki na róg. Na zakończenie spotkania kolejną okazję zmarnował Kolasa, który najpierw okiwał bramkarza, następnie próbował ominąć go już leżącego, ale futbolówka została mu sprzątnięta spod nóg przez golkipera Orkana. To był klasyczny przykład niemocy piłkarzy Huraganu nie tylko w tym meczu.


LKS Kobylanka – Jarmuta Szczawnica 1:0 (0:0)
Jarmuta: Bobak – Hrydziuszko, Ojrzanowski, Mlak, Jasiurkowski – Mastalski (70 Cetnarowski), Borucki, M. Pietrzak ŻK, J. Pietrzak – Pawełczak ŻK (55 Waligóra), Ł. Wiercioch (70 Urban).

Nie udała się piłkarzom Jarmuty Szczawnica wyprawa do dalekiej Kobylanki. Futboliści z Miasta Zdrojowego doznali nikłej ale jednak porażki z zespołem plasującym się niżej w tabeli. W 53 minucie nieporozumienie Ojrzanowskiego z Jasiurkowskim wykorzystał gracz gospodarzy i uzyskał jak się później okazało jedynego gola w tym meczu. Po utracie bramki goście rzucili się do odrabiania straty a na boisku „szalał” pełniący obowiązki grającego trenera Jacek Pietrzak. Niestety mimo dość dużej przewagi gości i kilku niezłych okazji piłkarze Jarmuty nie zdołali zdobyć bramki dającej im choćby remis. Będą mieli jeszcze okazję na powiększenie swojego niezbyt wielkiego dorobku w dwu ostatnich meczach tej rundy.

Tekst Ryb
Zdjęcia Huragan – Orkan: Krzysztof Garbacz
Zdjęcia Kobylanka – Jarmuta: Wojtek (Rzusto)

Komentarze







reklama