Mecz dla gospodarzy nie mógł rozpocząć się lepiej. W 3 minucie poronianie rozgrywali piłkę na prawym skrzydle po czym poszło podanie do Pawła Nowaka. Stojący tyłem do bramki były „Krakus” bez namysłu uderzył piłkę w kierunku bramki rywali i futbolówka wpadła w „okienko” dalszego rogu bramki. Golkiper Sparty mógł tylko wzrokiem odprowadzić piłkę gdy ta wpadała do jego siatki. W kolejnych minutach gra toczyła się w środkowej strefie boiska a co najwyżej od szesnastki do szesnastki, bez zagrożenia dla obu bramkarzy. Tylko dwie sytuacje przed przerwą były jeszcze godne odnotowania. W 28 minucie goście mieli niepowtarzalną szansę na doprowadzenie do remisy. Po zagraniu z rzutu rożnego z bliskiej odległości główkował Dariusz Zawadzki, ale w bramkę nie trafił. Z kolei w 36 min Poroniec powinien podwyższyć prowadzenie. Fatalnie zachował się jednak Janusz Wolański, który w dogodnej sytuacji najpierw trafił w bramkarza, a przy próbie dobitki przeniósł piłkę nad pustą już bramką. Po przerwie oglądaliśmy już dużo lepsze widowisko, głównie za sprawą gospodarzy, ale dopiero po godzinie gry. Z licznych wypracowanych w tej części gry okazji, trzy zakończyły się golem. Pierwszą taką sytuacją była akcja po której z bliska główkował Wolański, ale bramkarz Sparty popisał się kapitalnym refleksem i wybił piłkę na róg. W 64 min Przemysław Senderski ze Szczepanem Kogutem rozegrali akcję na lewej stronie, drugi z wymienionych zagrał piłkę w pole karne, a tam Rafał Gadzina uprzedził jednego z obrońców Sparty i na wślizgu skierował futbolówkę do bramki. Dwie minuty później z rzutu rożnego dośrodkował Piotr Madejski, a efektowną „główką" popisał się Janusz Wolański, rehabilitując się tym samym za sytuację z końcówki pierwszej połowy i z 62 minuty. Dwie minuty później goście sami skierowali piłkę do własnej bramki, ale znajdujący się na pozycji spalonej Gadzina chciał wpisać się na listę strzelców i kopnął piłkę z linii bramkowej do siatki. Sędzia gola nie uznał i odgwizdał spalonego. Z kolei w 74 minucie Poroniec przeprowadził bardzo składną klasyczną akcję w której Gadzina zagrał do obiegającego go Wolańskiego, ten dokładnie dograł na głowę do Piszczka, ale strzał stopera Porońca był minimalnie niecelny. W 84 minucie wprowadzony Stopka przytomnie zagrał do Nowaka, którego jednak strzał z 15 metrów był minimalnie niecelny. W kolejnej niemal bliźniaczej akcji Nowak, był już bardziej precyzyjny i zdobył gola ustalającego wynik spotkania.
- Pierwsza połowa to katastrofalna gra z obu stron. Tak nie przystoi grać na tym poziomie. Jedynie co do zapamiętania to był gol Pawła Nowaka. Za to z drugiej odsłony spotkania mogę być zadowolony, choć można przyczepić się do skuteczności, bo z okazji jakie mieliśmy, powinniśmy wygrać zdecydowanie w wyższych rozmiarach. Trzeba jednak oddać zasługi bramkarzowi gości, który zaliczył kilka naprawdę wysokiej klasy interwencji. Najważniejsze że dopisujemy do swojego dorobku trzy punkty i wciąż jesteśmy blisko wymarzonej siódemki. Szkoda przegranej w Połańcu bo nasz kontakt z czołową siódemką byłby już na wyciągniecie ręki. Czekają nas teraz dwa trudne mecze ale będziemy w nich walczyć o jak najlepsze rezultaty bo tylko to daje nam realne szanse na znalezienie się w gronie drużyn pozostających na przyszły sezon w III lidze - przyznał po meczy trener Porońca Tomasz Rogala.
Poroniec Poronin – Sparta Kazimierza Wielka 4:0 (1:0)
1:0 Nowak 2
2:0 Gadzina (Kogut) 64
3:0 Wolański (Madejski) 66 główka po rzucie rożnym
4:0 Nowak (Senderski) 84
Poroniec: Zając – Gryźlak, Malinowski, Piszczek, Senderski, Wolański, Nowak, Łyduch, Kogut, Madejski, Gadzina (80 Stopka).
Sparta: Iliński – Oleksy, Czajka, Kret, Poniedziałek (79 Pamintasu), Downar Zapolski (90 Łakota), Zawadzki, Adamczyk, Kawula, Kozieł, Wołowski (67 Wąż).
Tekst Ryb










