Poprad Rytro - Wolski Lubań Maniowy 1:1 (1:1)
Bramka dla Lubania: Górecki 11 karny.
Wolski Lubań: Świerad- Migacz, D. Firek, Górecki, Czubiak - Nowak, S. Kurnyta- Gołdyn (60 Jandura), M. Firek, Karkula (80 K.Kurnyta) - Basisty. Żółte kartki: Świerad, Basisty, Firek, Nowak. Czerwona kartka: Nowak 28 (za drugą żółtą), Firek 90 (za drugą żółą).
- To było wyrównane i zacięte spotkanie. Spora ilość żółtych kartek była wynikiem twardej i nieustępliwej walki. My zdobyliśmy prowadzenie z rzutu karnego podyktowanego za faul na będącym w sytuacji sam na sam Sławkiem Basistym. Pewnie „jedenastkę” wykorzystał Górecki. Później po drugiej żółtej kartce straciliśmy Nowaka za chwilę także bramkę. Pod koniec pierwszej połowy Basisty miał szansę na zdobycie gola, ale jego lob był nieskuteczny. Na początku drugiej odsłony spotkania gospodarze mieli rzut karny ale go nie wykorzystali. Strzelec nie trafił w bramkę. Od tego momentu mimo gry w dziesiątkę zdobyliśmy przewagę i stwarzaliśmy sytuacje do przechylenia szali na swoją korzyść. Sylwek Kurnyta przestrzelił z dobrej pozycji. Z kolei po centrze M. Fireka chyba Karkula z Basistym przeszkadza i sobie nawzajem i szansa została zaprzepaszczona. Ponadto Karkuli nie udała się „podcinka” w sytuacji sam na sam. Jestem zadowolony z postawy zespołu bo przez 3/4 meczu graliśmy liczebnie osłabieni a tego w grze nie było widać -podsumował to spotkanie trener Lubania Łukasz Biernacki.
Sandecja Nowy Sącz – Watra Kotelnica Białka Tatrzańska 1:1 (1:0)
Bramka: dla Watry Dudek 85.
Watra: Majerczyk – Bochnak, Plata, Kosturko, Nowobilski, Kuchta, Petrus (75 Kalita), Rabiański, Dudek, Lichacz, Zagata (70 Moraniec).
- Z uwagi na to, że przyszło nam grać z zespołem naszpikowanym graczami rezerwowymi z I ligowej drużyny remis uważam za dobry dla nas wynik. Oczywiście w pierwszej połowie nastawiliśmy się na grę z kontry ale nie udało się utrzymać bezbramkowego rezultatu. Po zmianie stron mieliśmy nieco łatwiej bo dwaj gracze Sandecji otrzymali czerwone kartki. I wtedy my zdobyliśmy optyczną przewagę. Nie trwała ona jednak długo bo z kolei czerwoną kartkę otrzymał Nowobilski. W 85 minucie udało się nam doprowadzić do remisu kiedy to Kalita właściwie spod końcowej chorągiewki dograł piłkę na 8 metr do Krystiana Dudka a on pewnym strzałem pokonał Kozioła. Mieliśmy nawet piłkę meczową, jednak Lichacz zamiast natychmiast uderzać piłkę głową postanowił ja przyjąć i obrońcy zdążyli z interwencją. Byłby to jednak zbyt szczęśliwy dla nas zbieg okoliczności. Wywalczony remis uważam za cenny. Zawdzięczamy go w znaczącym procencie naszemu bramkarzowi, który popisywał się udanymi interwencjami - relacjonuje grający prezes Watry Andrzej Rabiański.
Glinik Gorlice – KS Zakopane 2:0 (2:0)
Bramki: Grela 75, 85.
Zakopane: Dziedzic – Floryn, Murzyn, Frasunek, Sawina, Skowyra, Leniewicz, Kasperczyk, Kurnyta, Król, Gubała (60 Wieczorek).
GKS Drwina – KS Zakopane 3:2 (2:0)
Bramki dla KS Zakopane; A. Król 50, Leniewicz 90 karny.
Piłkarze KS Zakopane w minionym tygodniu w ramach rozgrywek IV ligi mieli dwa mecze wyjazdowe. Pierwszy zaległy w Drwini z GKS Drwina, drugi w Gorlicach z Glinikiem i oba przegrali.
Wiedząc o kłopotach kadrowych zakopiańczyków (czterech czołowych graczy KS Zakopane jest poważnie kontuzjowanych), rywale górali zaraz od początku spotkań zaatakowali gości. Glinik wprawdzie miał w pierwszej połowie lekką przewagę ale stworzył sobie tylko dwie niezłe sytuacje do zdobycia goli. Działo się to na początku spotkania. Później gra toczyła się w środkowej strefie boiska tak od 16 do 16. Po mianie stron nadal nic emocjonującego na stadionie Glinika się nie działo. W 70 minucie drugą żółtą kartkę otrzymał niedoświadczony Skowyra i zakopiańczycy musieli grać w dziesiątkę. Może nie był to decydujący moment spotkania, ale w 75 minucie błąd w ustawieniu popełnił bramkarz zakopiańczyków Dziedzic. Był zbyt daleko wysunięty od linii bramkowej i widząc to Grela po otrzymaniu 40 metrowego podania strzałem z główki przelobował zakopiańskiego golkipera. 10 minut później ten sam zawodnik zdecydował się na strzał z narożnika pola karnego i piłka nieuchronnie ugrzęzła w górnym przeciwległym rogu bramki. Napastnik Glinika wykorzystał niezdecydowanie zakopiańskiego defensora M. Sawiny.
W środowym meczu w Drwini gospodarze prowadzili po pół godzinie 2:0. zakopiańczycy dali się zepchnąć do defensywy, ale po zmianie stron opanowali sytuację i w 50 minucie Andrzej Król zdobył kontaktowego gola. Co z tego skoro 4 minuty później gospodarze podwyższyli na 3:1 tym razem po błędzie Paszudy. Podhalanie atakowali ale gola niestety nie dającego punktów zdołali strzelić w 90 minucie z rzutu karnego podyktowanego za faul na Królu.
- Wobec naszych niezmiernie trudnych problemów kadrowych ciężko będzie zdobywać punkty szczególnie w meczach wyjazdowych. Tym niemniej szanse na remis w Gorlicach jednak były. Zabrakło rozwagi u młodego gracza, który w krótkim odstępie czasu popełnił dwa faule i musieliśmy grać w szczuplejszym składzie. Na dodatek przy pierwszym golu błąd popełnił zwykle niezawodny Damian Dziedzic i z tego wyniku trudno było już wyjść - powiedział trener KS Zakopane Maciej Ejsmond.
Skalnik Kamionka Wielka - LKS Szaflary 4:1
Tekst Ryb










