Moje spotkanie ze Staszkiem Curlejem miało miejsce w końcówce lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy to przyjechałem do Zakopanego i rozpocząłem pracę w Szkolnym Miejskim Ośrodku Sportowym. Szef tej placówki polecił mi zorganizowanie rozgrywek w piłce siatkowej i zarekomendował do współpracy pana Stanisława Curleja. Oczywiście skorzystałem z tej sugestii i właśnie przy pomocy Staszka Curleja łatwo wszedłem w środowisko sportowe Zakopanego. Staszek Curlej bo szybko zaprzyjaźniliśmy się nie pobierał oczywiście za swoją pracę przy organizacji turniejów żadnych gratyfikacji co we współczesnych czasach jest postawą niezrozumiałą wręcz wyśmiewaną. Przez kilka lat organizowaliśmy wspólnie turnieje piłki siatkowej i piłki ręcznej bo te dyscypliny jako zawodnik uprawiał Staszek Curlej. Później nasze kontakty nieco się rozluźniły, bo ja zaangażowałem się w odtwarzaniem zakopiańskiej piłki nożnej i w połowie lat dziewięćdziesiątych ponownie spotkaliśmy się ze Staszkiem już jako działaczem piłkarskim. Przy klubie SN PTT 1907 istniała sekcja piłki nożnej a jej kierownikiem był Stanisław Curlej. Po połączeniu z sekcjami młodzieżowymi MKS Zakopane Stanisław Curlej tworzył mocną grupę wsparcia finansowego i organizacyjnego dla nowej struktury. Były to działania niezwykle potrzebne i cenne. Staszek Curlej do swoich ostatnich dni pozostał wierny wspieraniu zakopiańskiego futbolu. Działał też na forum podhalańskiej piłki piastując między innymi funkcję Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Podhalańskiego Podokręgu. Był to bowiem ten zakres działalności w sporcie, który najbardziej interesował Staszka. Czystość zachowań i przejrzystość działań. Różniły nas ze Staszkiem Curlejem problemy światopoglądowe i polityczne, wiele na te tematy dyskutowaliśmy, staraliśmy się przekonywać do swoich racji, ale nigdy nie kłóciliśmy się. Jedno nas nie różniło niezgoda na hipokryzję na zachowania i postępki nieetyczne. Z racji swoich obowiązków zawodowych byłem prawie na każdym meczu zakopiańskich piłkarzy. Kiedy tam przychodziłem Staszek Curlej ze swoim przyjacielem Markiem Sucheckim już tam byli, krzątali się przy organizacji imprezy. Wychodzili po meczu ostatni a następnego dnia znowu pierwsi przychodzili na stadion przy ul. Orkana aby dokończyć spraw związanych z rozegranym meczem, przedyskutować wydarzenia dnia poprzedniego. Teraz Staszek Curlej ze swoim przyjacielem Markiem Sucheckim i innymi działaczami piłkarskimi Zakopanego już z Niebiańskich Wyżyn zamartwiają się jak pomóc zakopiańskiej piłce nożnej. Mnie tych dyskusji z nimi będzie brakowało. Na ostatnim meczu KS Zakopane Staszka Curleja już nie było. Było jakoś smutno i pusto. Szkoda.
Tekst Zdzisław Karaś










