Nie udał się niestety wyjazd piłkarzom Watry Białka Tatrzańska do Gorlic bowiem przegrali z miejscowym Glinikiem 0:2. Zdaniem trenera Watry Mirosława Kality sędzia główny tego spotkania wręcz skrzywdził jego zespół czego szkoleniowiec watry po meczu wcale nie ukrywał.
Barciczanka Barcice – Lubań Maniowy 1:3 (0:0)
Bramki dla Lubania: Karkula 50, Basisty 65, M. Firek 70.
Lubań: Świerad – Migacz, D. Firek, Górecki, Czubiak – M. Firek (80 Jandura), Kołodziej, Gołdyn (75 Kasica) – S. Kurnyta (90 Ziemianek), Basisty (85 K. Kurnyta).
Piłkarze Lubania przystąpili do tego meczu z pewnym respektem do gospodarzy co oni skrzętnie wykorzystali. W pierwszych 30 minutach Barciczanka stworzyła sobie trzy bardzo dobre okazje do zdobycia gola i nawet w jednym przypadku umieściła w siatce Lubania, ale sędzia odgwizdał spalonego. W innym przypadku maniowianom dopisało szczęście bowiem futbolówka po strzale jednego z zawodników gospodarzy trafiła w poprzeczkę. Za trzecim razem gospodarze w bardzo dobrej sytuacji zgubili piłkę. Po tym okresie wyraźnej dominacji Barciczanki akcję przeprowadzili goście w której w polu karnym faulowany był Basisty, ale zamiast rzutu karnego sędzia uznał, że napastnik Lubania symulował i ukarał go żółta kartką. To było tylko preludium do występu manio wian w drugiej części meczu. W 50 minucie oście zorganizowali kontrę, piłka trafiła na lewą stronę do Sławomira Basistego, ten minął dwóch zawodników gospodarzy, dograł do Roberta Karkuli, który z bliska dopełnił formalności. W 65 min kolejny raz Lubań zaatakował lewą stroną. M. Firek zbiegł z piłką do środka pola, zagrał do Basistego, który wbiegł w pole karne i wygrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Barciczanki. Pięć minut później ponownie ten sam duet wystąpił w głównej roli, z taką jednakże różnicą, że tym razem asystował Basisty, a celnie z 5 metrów uderzył M. Firek. Lubań mógł po chwili zdobyć jeszcze czwartego gola gdy po błędzie golkipera gospodarzy, Krzysztof Czubiak trafił poprzeczkę. W samej końcówce gospodarze zaliczyli honorowe trafienie.
- Spodziewaliśmy się, że Barciczanka szczególnie na swoim boisku w pierwszych minutach zagra wysokim pressingiem i tak też było. Dla nas najważniejsze było aby nie stracić w tym okresie gola i przy pewnej dozie szczęścia to się nam udało. Przeczekać napór gospodarzy to było zadanie dla naszych piłkarzy, chociaż trzeba powiedzieć, że nie zawsze radziliśmy sobie z takim pressingiem. Natomiast jeżeli chodzi o drugą połowę meczu to życzyłbym sobie abyśmy zawsze tak grali w każdym meczu. Zorganizowaliśmy trzy zabójcze kontry i perfekcyjnie je wykorzystaliśmy. Co do kartki dla Basistego to wszyscy kibice na stadionie widzieli tę sytuację inaczej. Generalnie uważam, że oba zespoły sprostały sporym oczekiwaniom jakie zawsze są spodziewane gdy grają zespoły z czuba tabeli. Było co oglądać. Dużo walki, zmieniających się akcji z obu stron. Nasza konsekwencja i cierpliwość zostały nagrodzone – cieszył się po meczu trener Lubania Łukasz Biernacki.
Wygraną piłkarze z Maniów chcą zadedykować panu Józefowi Olejarzowi gospodarzowi naszego klubu, z okazji 35 lecia zawarcia związku małżeńskiego.
Glinik Gorlice – Watra Białka Tatrzańska 2:0 (0:0)
Watra: Majerczyk – Kuchta, Olbrycht, Łojek, Plata – Rabiański, Kosturko, Dudek, Lichacz – Moraniec (80 Zagata), Kalita.
-Nie wiem jak sędzia z Tarnowa. mógł nie widzieć trzech ewidentnych zagrań ręką przez gospodarzy w ich polu karnym. Było to widoczne z każdego miejsca na trybunach a cóż dopiero z boiska. Należały nam się dwie „jedenastki”, których domagaliśmy się co sędzia potraktował jako niestosowne uwagi do niego i odwzajemniał się nam żółtymi kartkami. Myślałem, że takie sędziowanie z przed 15 laty odeszło już w niepamięć. Niestety jest inaczej, pewnie ma to związek z reorganizacją lig. Szkoda bo to parodia rozgrywek. Sam mecz nie był ciekawym widowiskiem, raczej takim typowym spotkaniem ligowym na podział punktów. Gospodarze zdobyli bramkę około 60 minuty po naszym błędzie w obronie a wynik został ustalony gdy odkryliśmy się zupełnie chcąc doprowadzić do wyrównania- Powiedział po meczy grający prezes watry Andrzej Rabiański.
Tekst Ryb










