Mecz w wykonaniu waksmundzian rozpoczął się standardowo, od ich przewagi i niewykorzystanych okazji. Któreż to już spotkanie w tegorocznych rozgrywkach gdy Huragan marnuje na początku meczu wyśmienite okazje d zdobycia gola. W 5 min Huragan był bliski objęcia prowadzenie gdy po strzale Kamila Waksmundzkiego z rzutu wolnego piłka zmierzała w „okienko" bramki, ale sporym kunsztem wykazał się bramkarz gospodarzy Grądalski i końcami palców wybił piłkę na róg. W kolejnych minutach nadal naciskali goście, ale nie przynosiło to efektu bramkowego. Tymczasem 20 minucie zupełnie nieoczekiwanie gospodarze objęli prowadzenie. Po dalekim dośrodkowaniu z rzutu wolnego w pole karne Huraganu, piłkę trafiła idealnie do Padoła, który uderzając ją głową wpakował w górny przeciwległy róg bramki Rejczaka. Takich zdarzeń w jesiennej rundzie piłkarze Huraganu doznali już wiele zatem w ich poczynania wkradło się zwapnienie co skrzętnie wykorzystali gospodarze. W 29 min było już po ładnej, składnej akcji podwyższyli na 2:0. Po serii szybkich podań piłka trafiła dotarła do Kwarcińskiego, ten dograł ją do Szury, który mimo asysty dwóch zawodników Huraganu, oddał precyzyjny i skuteczny strzał. W 65 min gola kontaktowego dla Huraganu mógł zdobyć B. Drożdż, ale kolejną świetną interwencją popisał się bramkarz gospodarzy. W 68 min goście mogą mówić o szczęściu bowiem piłka po kolejnej „główce" tym razem Kwarcińskiego odbiła się od słupka. Mecz ostatecznie rozstrzygnęła trzecia bramka dla gospodarzy, tym razem autorstwa Kozieła, który popisał się ładną indywidualną akcją, w której przebiegł samotnie z piłką niema połowę boiska.
- To było jedno z najważniejszych dla nas spotkań w kwestii utrzymania się w lidze niestety przegrane. Wynik odzwierciedla przewagę gospodarzy, bo tym razem zagraliśmy nie tylko nieskutecznie co jest naszą niewyleczalną dolegliwością ale także bez wiary i determinacji. Oczywiście wpływ na taką a nie inną postawę ma nasza sytuacja w tabeli i przebieg wielu poprzednich spotkań. Gdybyśmy zdobywali w nich punkty to morale zawodników byłoby wyższe, gra byłby zapewne spokojniejsza, pewność zachowań o wiele wyższa. A teraz podejmujemy nieraz desperackie decyzje co skutkuje utratą piłek i szansami dla rywali. Musimy dokończyć tę rundę z jak najlepszym rezultatem i coś zmienić w drużynie - podsumował ten mecz trener Huraganu Marcin Zubek.
LKS Kobylanka – Huragan Waksmund 3:0 (2:0)
1:0 Padoł 20,
2:0 Szura 29,
3:0 Kozioł 70.
Kobylanka: Konstanty Grądalski – Guter, Szura, Żmigrodzki, Trzyna – Karaś (70 Przybycień), Kozioł (76 Trawiński), Konrad Grądalski, Kwarciński – Kotowicz, Padoł (46 Libront).
Huragan: Rejczak – J. Mroszczak, B. Handzel, Kantor (60 Kolasa), K. Potoczak ŻK (65 Zubek) - B. Mroszczak (55 Zagata), Mozdyniewicz, Cyrwus, Chorażąk – Waksmundzki, M. Potoczak (50 Drożdż).
Tekst Ryb










