04.10.2015 | Czytano: 1605

V liga: Orkan mocniejszy w debrach(+zdjęcia)

W spotkaniu „wietrznych” drużyn w Waksmundzie spotkały się miejscowy Huragan z Orkanem Raba Wyżna. Mocniejszy okazał się Orkan wygrywając 2:0. Jeden punkt wywalczył Jarmuta na własnym boisku z Łososiem.

Huragan Waksmund - Orkan Raba Wyżna 0:2 (0:0)
0:1 Gromczak 60,
0:2 Kasiniak 78. 

Huragan: Rejczak – B. Handzel, Kantor, Cyrwus, A. Mozdyniewicz, J. Mroszczak (77. K. Potoczak), M. Handzel, Chorążak, B. Mroszczak, Zagata (56 Józefczak), Kolasa (72 B. Drożdż).
Orkan: M. Szklarz – Lenart, Możdżeń, Skwarek, Kadzik, Teper, Traczyk (90 Świder), Pluta (80 Dziechciowski), Skawski (90 H. Bochnak), Gromczak, Filipek (67 Kasiniak).

Derbowe spotkanie naszych V ligowców miało dwa oblicza. W pierwszej połowie zdecydowaną przewagę mieli gospodarze, wypracowali sobie kilka świetnych okazji do zdobycia goli i wszystkie w bezprzykładny sposób zmarnowali. W drugiej połowie goście wyprowadzili dwie zabójcze kontry, w których zdobyli dwa gole i właściwie odebrali gospodarzom chęć do dalszej gry. Pierwszą szansę na otwarcie wyniku miał Tomasz Cyrus, który przymierzył z rzutu wolnego z 30 metrów ale uderzona piłka przeszła nieznacznie obok górnego rogu. Ten sam zawodnik strzelał z 17 metrów ale bramkarz Orkana odbił ten strzał a nikt z zawodników Huraganu nie pośpieszył z dobitką. W 19 minucie Zagta dokładnie zagrał do wychudzonego na czystą pozycję Kolasy, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem fatalnie spudłował. Goście pierwszy niezły strzał oddali pod koniec pierwszej połowy, ale pewnie obronił go Marcin Rejczak. Gra z początku drugiej połowy toczyła się głównie w środku boiska po czym w 60 minucie grający trener Orkana Robert Możdżeń (były piłkarz Huraganu) zagrał piłkę za plecy obrońców doszedł do niej Gromczak i w sytuacji sam na sam pewnie pokonał Rejczaka. Jeszcze lepszą akcję goście zorganizowali w 78 minucie gdy piłka grana od zawodnika o zawodnika w końcu dotarła do Kasiniaka, który w sytuacji sam na sam też pokonał bramkarza Huraganu. W tym momencie gospodarze zwątpili w możliwość osiągnięcia korzystnego rezultatu i pozwalali piłkarzom Orkana na kolejne kontry na szczęście dla gospodarzy nie wykorzystane.

- Przez dwa minione tygodnie graliśmy co trzy dni zatem narastało zmęczenie u naszych zawodników co uwidoczniło się w pierwszej połowie spotkania. Przeczekaliśmy napór gospodarzy a gdy w drugiej części meczu poczuliśmy się lepiej wyprowadziliśmy zabójcze kontry, które dały nam zwycięstwo. Cieszymy się bo zdobycie jak największej liczby punktów w rundzie jesiennej jest naszym celem -powiedział po meczy trener Orkana Robert Możdżeń.

Więcej zdjęć pod artykułem... 


Jarmuta Szczawnica Zdrój – Łosoś Łososina Dolna 1:1 (1:1)
Bramka: Ojrzanowski 35.

Jarmuta: Bobak – Hrydziuszko, Ojrzanowski, Diop, Jasiurkowski, Mlak, Ł. Wiercioch, M. Pietrzak, J. Pietrzak, Urban (65 Borucki), Pawełczak.

Pierwsza połowa meczy przebiegała przy optycznej przewadze gospodarzy. Wyrazem tej przewagi były stwarzane sytuacje strzeleckie. W dwu z pierwszą planową postacią był Jasiurkowski, który wykonywał rzuty wolne. Jeden z tych wolnych bramkarz łososia obronił drugie wolny w wykonaniu Jasiurkowskiego był minimalnie niecelny. Dwie inne okazje miał Pawełczak. Za pierwszym razem Pawełczak źle przyjęła piłkę i bramkarz obronił jego strzał za drugim razem Pawełczak próbował przelobować golkipera Łososia, ale ku niezadowolenia gospodarzy nieskutecznie. Tymczasem w 25 minucie goście zagrali za plecy Jasiurkowskiego i zawodnik Łososia doszedł do piłki na końcowej linii boiska po czym zagrał do tyłu. Tam na bramkę uderzył... i futbolówka po rykoszecie wpadła do siatki. Dziesięć minut później gospodarze wykonywali rzut rożny. Urban zagrał na dalszy słupek a tam Oyrzanowski precyzyjna główką ulokował futbolówkę w dalszym rogu bramki. Druga część meczu napór gospodarzy nie ustawał, ale tez nie ustrzegli się oni błędów bo piłkarze łososia wyprowadzili przynajmniej trzy groźne kontry w tym jedna taką z okazją 100 procentową. Żadnej na szczęście dla gospodarzy nie zamienili na bramki. W 65 minucie na boisku pojawił się Borucki i od razu miał szansę na strzał z rzutu wolnego. Jego uderzenie trafiło w poprzeczkę. W końcówce spotkania dobrą okazję po podaniu Jasiurkowskiego zmarnowali Ł. Wiercioch z Pawełczakiem przeszkadzając sobie nawzajem. Koncówka meczu to pojedynek atak za atak, jednak w każdym z nich czegoś brakowało, zazwyczaj dokładności w ostatnim podaniu.

- Mieliśmy optyczna przewagę zwłaszcza w pierwszej połowie meczu, ale nie udało się zdobyć w niej więcej niż jedna bramkę. W drugiej odsłonie spotkania to goście mieli lepsze okazje i tez nie zamienili ich na gole. Zatem wynik remisowy jest w tym spotkaniu sprawiedliwy. Są takie mecze, że jeżeli nie uda się ich wygrać to trzeba je zremisować. Nam się to udało- podsumował mecz trener Jarmuty Jerzy Grabara.

Więcej zdjęć pod artykułem...

Zdjęcia Huragan-Orkan: Krzysztof Garbacz
Zdjęcia Jarmuta – Łosoś: Wojtek (Rzusto)
Tekst Ryb

Komentarze







reklama