Gospodarze, którzy wyrastają na jednego z głównych pretendentów do mistrzostwa ligi gładko rozprawili się z zakopiańczykami. Tymbarczanie zdominowali drużynę gości od początku spotkania stwarzając sobie wiele sytuacji bramkowych między innymi po ich strzałach piłka odbijała się od słupków i poprzeczki. Mimo puszczenia dwu goli świetnie bronił zakopiański golkiper Damian Dziedzic, który przynajmniej dwukrotnie wyszedł zwycięsko z sytuacji jeden na jeden z napastnikami Tymbarku. Jeszcze do przerwy na tablicy był rezultat bezbramkowy. W 60 minucie gdy zakopiańscy obrońcy próbowali zastawić pułapkę ofsajdową poszło podanie między obrońców i gospodarze zdobyli prowadzenie. Sytuacja powtórzyła się w 75 minucie i w niemal identycznej akcji KS Tymbark podwyższył na 2:0.
- Zagraliśmy jedno z najsłabszych spotkań w tej rundzie. Nie wiem czym to tłumaczyć wszak przed tygodniem graliśmy odważnie i z pełnym zaangażowaniem, teraz bojaźliwie i bez wiary w jakąkolwiek zdobycz. Do tego nałożyły się błędy naszej obrony i gospodarze całkiem zasłużenie wygrali ten mecz. My muszę się przyznać nie stworzyliśmy sobie żadnej klarownej sytuacji do zdobycia bramki. No może w dwu trzech sytuacjach przy dużym szczęściu można było zdobyć gola. Oczywiście w tym meczu nie zagraliśmy też w naszym najsilniejszym składzie zabrakło; Marcina Greli (kontuzja), Łukasza Stępnia i Bartosza Murzyna (wstąpił w związek małżeński). To oczywiście nasi podstawowi gracze. Nie twierdzę, że byśmy z nimi wygrali ale obraz spotkania byłby zupełnie inny - podsumował mecz trener KS Zakopane Maciej Ejsmond.
KS Tymbark – KS Zakopane 2:0 (0:0)
Zakopane: Dziedzic – Pawlik, Chrobak, Gubała, Frasunek, Sawina, Drabik, Stalmach, Kurnyta, Król (83 Witoń), Kasperczyk (73 Gąsienica Bednarz).
Pozostałe spotkania podhalańskich drużyn zostały odwołane z powodu złego stanu boiska:
Tuchovia Tuchów - LKS Szaflary
Skalnik Kamionka Wielka - Lubań Maniowy
GKS Drwinia - Watra Białka Tatrzańska
Tekst Ryb










