W pierwszych minutach dominowali goście, ale w miarę upływu czasu gra się wyrównała. W 16 minucie Florian Kamiński, zagrał na prawe skrzydło do Gogolaka, ten z kolei dośrodkował ale niecelnie główkował Maciaś, lepiej ustawiony był Baboń i gdyby do niego dotarła piłka być może byłby gol. Z kolei w 21 minucie ładną kontrę zorganizowali gospodarze, ale Nykaza śmiałym wybiegiem uprzedził szarżującego Lichacza. W 25 minucie po ataku Watry strzelał Kuchta jednak Nykaza sparował to uderzenie na róg. W rewanżu akcję przeprowadzili gości i po strzale Babonia z 18 metrow i rykoszecie piłkę nad poprzeczkę z trudem wyekspediował Majerczyk. W 37 minicie po dalekim wykopie Nykazy starcie o piłkę w polu karnym wygrał Baboń, ale zbyt długo zwlekał ze strzałem w sytuacji sam na sam i został zablokowany. Piłka wyszła na rzut rożny. W 39 minucie wzdłuż bramki zagrywał Antolak, futbolówka dotarła do Lacha, który na wślizgu źle uderzył piłkę i szanse na zdobycie gola zmarnował. W 43 minucie Maciaś świetne podał do Lacha, który ładnie przyjął piłkę i uderzył natychmiast w krótki róg ale Majerczyk nie dał się zaskoczyć.
Także po zmianie stron goście mieli wyśmienitą okazję do otwarcia wyniku. W 53 minucie po dalekim zagraniu piłki w pole karne Watry główkował Baboń i piłka trafiła na 4 metr do Stańczaka, który uderzył futbolówkę zbyt lekko i mało precyzyjnie bo właściwie podał ją Majerczykowi do rąk. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane okazje lubią się zemścić. I tak też stało się w tym meczu. W 58 minucie Lichacz po dynamicznym rajdzie lewą flanką i minięciu dwóch rywali dośrodkował przed bramkę tam na wślizgu piłkę kopnął Kalita i futbolówka po niezbyt pewnej interwencji Nykazy wtoczyła się do siatki. Zszokowani takim obrotem sprawy goście oddali inicjatywę miejscowej drużynie. Szans na podwyższanie wyniku Watra miała kilka a najlepszą Moraniec po prostopadłym podaniu Kality, ale zaprzepaścił okazję w sposób bezprzykładny. W 79 minucie grający zrywami w tym meczu Florian Kamiński przeprowadził rajd w swoim stylu, minął kilku rywali i strzelił na bramkę minimalnie niecelnie. W rewanżu Moraniec kolejny raz nie wykorzystał doskonałej sytuacji. W 84 minucie rzut wolny wykonywał wprowadzony Jan Gałdyn. Uderzona przez niego piłka trafiła ale tylko w spojenie. W 90 minucie na bramkę gospodarzy z 18 metrów strzelał jeszcze Baboń, ale futbolówka i tym razem przeszła nieznacznie obok górnego rogu. Był to ciekawy toczony w żywym tempie mecz, obfitujący w wiele bramkowych sytuacji i jak już wspomnieliśmy praktycznie na remis, ale tę jedyną bramkę strzelili gospodarze i zainkasowali komplet punktów.
- Nie ukrywam, że naszym problemem jest gra piłkarzy ofensywnych i dlatego nie stwarzamy sytuacji bramkowych. Na szczęście Maciek Lichacz dokładnie dograł mi piłkę i udało mi się ją wpakować do siatki. Później też mieliśmy okazje do podwyższenie rezultatu, ale jak już wspomniałem mamy problemy z wykończeniem akcji. Jak to bywa w derbach spotkanie było bardzo zacięte i goście naprawdę postawili nam twarde warunki, szczególnie najwięcej krwi napsuł nam ten zawodnik z numerem 10 (Florian Kamiński). Myślę, że mecz ze względu na swoja dramaturgię mógł się podobać – powiedział po spotkaniu grający trener Watry Mirosław Kalita.
- Nie mogę pogodzić się z tym wynikiem. Uważam, że byliśmy drużyna zdecydowanie lepszą. Niestety nie wykorzystaliśmy wielu sytuacji bramkowych a gospodarze przeprowadzili jedną akcję i przy naszej lekkiej pomocy zdobyli gola. Pozostałe okazje jakie miała Watra były konsekwencją odkrycia się w celu zdobycia wyrównującej bramki. Było kilka okazji ku temu, ale zabrakło nam precyzji a może szczęścia jak choćby przy strzale Janka Gałdyna. Piłka w niektórych spotkaniach jest bardzo niesprawiedliwa – powiedział trener Szaflar Stanisław Budzyk.
Watra Białka Tatrzańska – LKS Szaflary 1:0 (0:0)
1:0 Kalita 58.
Sędziowała Agnieszka Olesiak z Limanowej.
Widzów 150.
Watra: Majerczyk – Łojek, Olbrycht ŻK, Cz K 90+1 za drugą żółtą), Plata, Kuchta, Kosturko ŻK, Lichacz (88 Piszczek), Nowobilski (71 Zagata), Petrus ŻK (85 Rabiański), Kalita, Morańda.
Szaflary: Nykaza – Strama (68 Gałdyn), Antolak ŻK, Stańczak, Joniak, Jarząbek ŻK, Maciaś, Gogolak, F. Kamiński, Baboń ŻK, Lach (73 Bielański).
Po wygraniu zaległego spotkania z Zakopanem Lubań Maniowy wygrał kolejny mecz i został samodzielnym liderem grupy wschodniej małopolskiej IV ligi. I tym razem zwycięstwo maniowianom podobnie jak z Zakopanem przyszło z wielkim trudem, ale w odróżnieniu od tamtego meczu to taktyka zastosowana przez Cięzkowianke Ciężkowice stanęła na przeszkodzie aby kibice Lubania mogli cieszyć się większą liczbą goli. Goście jak to się piłkarskiej gwarze określa postawili przed swoją bramką „autobus” i gospodarzom trudno było sforsować ten mur. Defensywa Ciężkowianki pękła dopiero w 60 minucie. Basisty z prawej flanki zacentrował na jedenasty metr, a Kurnyta "szczupakiem" zdobył przepiękną bramkę. Snajper Wolskiego Lubania mógł podwyższyć na 2-0 w 70 minucie, ale nie wykorzystał rzutu karnego, faulowany był Czubiak. Do końca wynik nie uległ już zmianie chociaż szanse na zmianę rezultatu były. Piłka, dwukrotnie odbiła się od poprzeczki najpierw po strzale Karkuli w 75 minucie, a potem w doliczonym czasie gry po uderzeniu Dawida Kopytko.
- Była to dla nas trudny pojedynek, ale tylko ze względu na zastosowaną przez naszych rywali taktykę. Goście momentami bronili się całą drużyną, było ciężko dostać się w pole karne Cieżkowianki. W pierwszej połowie mieliśmy tylko jedna okazję do zdobycia bramki. Po zmianie stron było już łatwiej, dużo częściej stwarzaliśmy zagrożenie. Marnujemy jednak zbyt wiele sytuacji bramkowych i to jest nasza bolączka. W tym meczu goście właściwie nam nie zagrozili bo po prostu nie mieli argumentów aby nas postraszyć. Zwycięstwo choć tylko jedną bramką cieszy. Lepiej wygrać kilka spotkań choćby w najskromniejszych rozmiarach a nie jeden mecz nawet bardzo wysoko - stwierdził trener Lubania Łukasz Biernacki.
Wolski Lubań Maniowy – KS Ciężkowianka 1:0 (0:0)
1:0 S. Kurnyta 60.
Sędziował: Mateusz Kura z Krakowa.
Widzów: 150
Lubań: Świerad – Czubiak, Górecki, D. Firek, Migacz – Karkula (90 Bukowski), Jandura (55 Kołodziej), Ziemianek, M. Firek (80 Kasica) – S. Kurnyta ŻK, Basisty (89 Kopytko).
Ciężkowianka: Hołda – Biedroński, Nowak ŻK, Oleksowicz, Uchwat – Kucharzyk, Des ŻK (80 Musiał), Kiełbasa, Retel ŻK (58 Popiela) – Gierłat, Bałut.
KS Zakopane z uwagi na obchody jubileuszowe Tuchovi Tuchowa (90 rocznica utworzenia klubu) swój mecz z tym zespołem przełożyło.
Tekst Ryb










