01.09.2015 | Czytano: 839

Radość i łzy

Takiej huśtawki nastrojów dawno nie przeżyli sympatycy kajakarstwa górskiego. Podczas mistrzostw Europy U23 i juniorów w ekipie biało –czerwonych radość mieszała się ze łzami.

 - Radość i rozpacz dotyczyła nie tylko zawodników, ale licznie zebranej widowni wzdłuż toru kajakowego w Krakowie – mówi nasz ekspert Józef Dyda. – Atmosfera na widowni wspaniała, ogromny doping, wrzawa. Do tego wszyscy w samych superlatywach wypowiadali się o organizacji imprezy, na czele z przedstawicielami najwyższych władz Europejskiej Federacji Kajakowej. Już dzisiaj mogę sympatyków kajakarstwa slalomowego w kraju zaprosić za rok do Krakowa, czekają nas jeszcze większe emocje, mistrzostwa świata. Niestety wyniki sportowe nie były takie, o jakich marzyliśmy. Liczyliśmy na coś więcej w wydaniu naszej reprezentacji. Oczekiwaliśmy więcej przede wszystkim od kajakarzy. K1 mężczyzn to najbardziej prestiżowa konkurencja. Po półfinale powiało optymizmem w U23, bo Rafał Polaczyk miał najlepszy czas. Niestety finał był fatalny. Zarówno on jak i Maciej Okręglak ominęli bramkę, chociaż jeszcze do dzisiaj są wątpliwości. Przez bramkę trzeba przepłynąć całą głową i częścią kajaka, jeśli nie, to dodaje się do czasu 50 sekund karnych. Nie wiadomo kto złożył protest, ale został przyjęty. Były łzy na brzegu.

- Niestety w juniorach w K1 nie mieliśmy nikogo w finale. To dopiero rozczarowanie. Przez chwilę wydawało się, że awans z 15 czasem wywalczył Jakub Brzeziński, ale kolejny protest rozpatrzony został nie po naszej myśli i spadł pozycję niżej, która nie dawała miejsca w finale. A przecież on, Wiktor Sandera i Krzysztof Majerczyk to europejska czołówka. Sobota była straszliwym rozczarowaniem. Na otarcie łez musieliśmy się zadowolić dobrym startem Justyny Janczy i Aleksandry Stach w kanadyjce.

- Na szczęście niedziela była przyjemniejsza. Wielki sukces odniosła Klaudia Zwolińska w K1, ograła mistrzynię świata Słowaczkę Hassovą. Potwierdziła, że jest w światowej szpicy w juniorkach. Wspaniale spisały się nasze dwójki kanadyjkarzy. Najlepszy okazał się duet Michał Wiercioch i Grzegorz Majerczak, który po czystym przejeździe minimalnie wyprzedził braci Brzezińskich, Filipa i Andrzeja. Dwójki potwierdziły, że przed wrześniowymi kwalifikacjami olimpijskimi w MŚ seniorów są w dobrej dyspozycji. Niestety mamy trzy świetne pary, a tylko jedno miejsce w IO. Nie walczy się o miejsce dla siebie, tylko dla kraju. Wszyscy krytykują zasady kwalifikacji, ale na nic to się zdaje. W igrzyskach będziemy mieli przetrzebione konkurencje. Nie wszyscy najlepsi wystartują i zapewne dojdzie do niespodzianek, że medal zdobędzie ktoś, kogo później nie będzie stać na powtórzenie wyniku. Takie sytuacje w igrzyskach już miały miejsce.

- Martwić się musimy kanadyjką jedynką. W grupie młodzieżowej jest ogromna pustka. Liczyliśmy na Kacpra Sztubę, bo to przecież wicemistrz świata i na Przemka Nowaka, który był z kolei czwarty w światowym czempionacie.

Wysłuchał Stefan Leśniowski
 

Reklama

Komentarze





reklama