Niespodziewane ale zasłużone zwycięstwo zakopiańczyków
Świetnie zainaugurowali nowy sezon piłkarze KS Zakopane. W pierwszym meczu pokonali na swoim boisku Sokół Borzęcin Górny 2:0.
O niespodziance można mówić w kontekście poprzedniego sezonu kiedy to borzęcinianie wygrali z zakopiańczykami oba mecze. Nowy sezon to nowe wyzwania zazwyczaj inne składy i tworzenie analogi do poprzednich rozgrywek jest na ogół zawodne. Obie drużyny zagrały w mocno zmienionych składach, ale wygrana jest wygraną i trzeba przyznać, że zwycięstwo gospodarzy jest jak najbardziej zasłużone. Już w 2 minucie zakopiańczycy mieli bardzo dobrą okazję do otwarcia wyniku. Po zagraniu Stępnia z rzutu walnego do piłki doszedł Marcin Grela, ale tylko musnął futbolówkę, którą bramkarz gości wybił tuż przed pole karne. Do futbolówki doszedł Kasperczyk i nawet celnie uderzył na bramkę tyle, że zbyt lekko i golkiper Sokoła zdołał sparować ten strzał na róg. Dziesięć minut później goście zorganizowali szybką kontrę w której Mariusz Czarny wyszedł przed obronę zakopiańczyków. Szarżującego napastnika gości faulem powstrzymał Chrobak i chociaż otrzymał żółtą kartkę uratował swój zespół z nie lada opresji. Od tego momentu zaczęła zarysowywać się przewaga gospodarzy a jej efektem był gol zdobyty przez KS Zakopane w 32 minucie. Crossowe zagranie Frasunka z lewej strony boiska dotarło do wbiegającego w pole karne Kasperczyka, który przyjął piłkę na klatkę piersiową i w sytuacji sam na sam posłał piłkę do siatki obok wybiegającego bramkarza. Zakopiański junior zachował się w tej sytuacji jak wytrawny rutyniarz. Zresztą Jakub Kasperczak w innych sytuacjach tej pokazał spore umiejętności i możliwości. Więcej gorących sytuacji w pierwszej odsłonie spotkania pod bramkami nie było. Zaraz po wznowieniu gry na drugą połowę po zagraniu ze środka boiska na prawe skrzydło M. Grela urwał się obrońcy, ale w sytuacji sam na sam nie trafił w światło bramki. Po godzinie gry przewagę zaczynali zdobywać goście, ale bardzo dogodnych sytuacji do zdobycia bramek nie tworzyli, poza jednym momentem w 71 minucie gdy po zagraniu z rogu z najbliższej odległości główkował Mularz, ale fatalnie spudłował. W końcówce dwa razy w sytuacji sam na sam był M. Grela jednak obu okazji nie wykorzystał. W 86 minucie sędzia dopatrzył się jednak faulu na M. Greli i podyktował rzut karny zamieniony przez Gubałę pewnym strzałem na gola. Zakopiańczycy na inaugurację zaliczyli udany start.

KS Zakopane – Sokół Borzęcin Górny 2:0 (1:0)
1:0 Kasperczyk 32,
2:0 Gubała 86 z rzutu karnego.
Sędziował: Przemysław Greń z Oświęcimia.
Widzów: 100
KSZ: Paszuda – Frasunek, Gubała, Chrobak ŻK, Kwak – Król (83 Gaura), Stalmach, Stępień, Drabik (70 Kurnyta) – Kasperczyk (78 Witoń), M. Grela (86 Pawlik).
Sokół: Mucek – Rędzina, Kowalik, Knap, Chudyba – Ciesielski ŻK, Kostecki, Mularz (80 Michalski), Sumliński – Mika, Czarny (86 Obłąk).
Miłe złego początki
Poprzedni sezon Watra zakończyła na 5 miejscu a Bocheński KS na 12 zatem faworytem inauguracyjnego spotkania w Białce Tatrzańskiej byli gospodarze. I zaczęli znakomicie od prowadzenia 2:0, ale były to tylko miłe złego początki.
W 7 minucie bliski zdobycia gola był Moraniec, jednak po akcji Słowaka Petrusa i jego dośrodkowaniu napastnik Watry na wślizgu nie sięgnął piłki. W rewanżu po zagraniu Zuba z rzutu wolnego na dalszy słupek Siwek z łatwością uprzedził Platę, ale główkując trafił wprost w bramkarza Watry. W 21 minucie w okresie swojej przewagi gospodarze zorganizowali akcję lewą flanką. Lichacz łatwo ograł przed końcową linia boiska obrońcę Bocheńskiego i dośrodkował w pole karne. Piłka minęła kilku zawodników, ale trafiła do zamykającego akcję Krystiana Dudka, który w spokojny sposób posłał futbolówkę do siatki drużyny przyjezdnej. Krystian Dudek to kolejny piłkarz z nowotarskiej rodziny futbolistów. Jego dziadek Adam był piłkarzem, sędzią, trenerem i działaczem piłkarskim. Ojciec Krystiana Arkadiusz Dudek był piłkarzem Watry, teraz przyszła kolej na trzecie pokolenie tej sportowej rodziny. W 37 minucie gospodarze wykonywali wrzut piłki z autu. Rafał Kuchta podał do Morańca ten wypuścił w uliczkę Dudka, który właściwie mógł sfinalizować akcję jednak zagrał na dalszy słupek do Lichacza, który uderzając piłkę głową z jednego metra dopełnił formalności. I nic nie zapowiadało kompletnej zmiany sytuacji w drugiej połowie spotkania. Zresztą do 60 minuty gra była wyrównana, ale właśnie wtedy goście zdobyli kontaktowego gola. Po akcji prawym skrzydłem Lewicki dośrodkował piłkę na 11 metr do futbolówki doszedł Budzyn i uderzył z woleja. Futbolówka zatrzepotała w siatce w górnego rogu. Bramkarz Watry ani drgnął przy tym strzale. Goście zwietrzyli swoją szansę i w 66 minucie doprowadzili do remisu. Po zagraniu Siwka z rzutu rożnego w zamieszaniu podbramkowym futbolówkę do siatki posłał Mus. Gospodarze jeszcze nie otrząsnęli się z szoku jak otrzymali kolejny cios. Tym razem z kornera dośrodkowywał Klisiewicz i zagrał piłkę na dalszy słupek tam piłkę głową w przeciwległy róg bramki skierował Motak i goście objęli prowadzenie, którego nie oddali już do końca spotkania. Trzeba jednak dodać, że w końcówce meczu wyprowadzając kontry zmarnowali przynajmniej dwie wyśmienite okazje mogące pogrążyć gospodarzy. Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando gospodarzy, druga już pod dyktando gości i oni mogli cieszyć się z kompletu punktów na inaugurację rozgrywek w grupie wschodniej IV ligi.

Watra Białka Tatrzańks – Bocheński KS 2:3 (2:0)
1:0 Dudek 21,
2:0 Lichacz 37,
2:1 Budzyn 60,
2:2 Mus 66,
2:3 Motak 73.
Watra: Majerczyk – Plata, Olbrycht, Łojek (żk), Kuchta (74 Rabiański) – Kosturko, Kalita, Lichacz (żk), Petrus (żk) (66 Kowalczyk), Dudek Moraniec (67 Zagata).
Bocheński: Szydłowski – Mus, Motak, Czernicki, Klisiewicz, Górecki, Bukowiec (żk), Siwek (żk) 90 Grodowski), Budzyn, Zubel, Górszczak (żk) 46 Lewicki).
Udana inauguracja maniowian
Udanie zainaugurowali kolejny sezon w IV lidze piłkarze LKS Lubania Maniowy. Na swoim boisku pokonali MLKS Polam Żabno 2:1.
Już w pierwszej swojej akcji gospodarze mogli objąć prowadzenie, ale po strzale Basistego piłka otarła się o słupek. W 6 min Lubań dopiął jednak swego i zdobył gola, który był efektem wzorowo wyprowadzonego kontrataku, sfinalizowanego przez Karkulę. To był poczatek w którym dominowali gospodarze, ale z upływem czasu gra się wyrównała. W 30 min goście mogli doprowadzić do remisu, ale po strzale Czyża instynktownie interweniował Świerad i zatrzymał piłkę na linii bramkowej. I to było na tyle emocji w pierwszych 45 minutach. Po zmianie stron w 54 min było już jednak 1:1, gdy goście zdobyli gola po efektownej główce Czerkiesa, kiedy to Świerad tylko odprowadził piłkę wzrokiem do bramki. W 60 min Lubań powinien odzyskać prowadzenie, ale po dograniu Basistego, Czubiak główkował z najbliższej odległości wprost w ręce Bochmana. Obrońca Lubania zrehabilitował się w 78 min i w niemal identycznej sytuacji już się nie pomylił, i jak się okazało dał zwycięstwo Lubaniowi. W końcówce gościom puściły nerwy, wdali się w dyskusje z arbitrem za co dwóch z nich zobaczyło czerwone kartki.
Wolski Lubań Maniowy – Polan Żabno 2:1 (1:0)
1:0 Karkula 6,
1:1 Czerkies 54,
2:1 Czubiak 78.
Sędziował: Damian First z Gorlic.
Widzów: 100.
Lubań: Świerad – Kasica, Górecki, Czubiak, Migacz – Karkula, M. Firek, Nowak ZK, Ziemianek (65 Jandura) – Basisty (89 Kopytko), S. Kurnyta ŻK (75 Bukowski).
Polan: Bochman – Łoś, Budzyński ŻK, W. Maciosek ŻK, Prażuch – Motyka CZK 88, Czyż CZK (85 na ławce rezerwowych, 81 Kurzawski), Czerkies, Ślęczka ŻK (68 Aksamit) – Żuchowicz (46 Bysiek), Wrzosek (63 P. Maciosek).
LKS Szaflary – Glinik Gorlice przełożony na 19 sierpnia.
Tekst Ryb










