No cóż, można powiedzieć, że ciągnie wilka do lasu. Krótko mówiąc nie może żyć bez siatkówki. Po roku wraca na ligowe parkiety. Wzmacnia beniaminka trzeciej ligi AMS Aktywni Raba Wyżna.
- Rzeczywiście wracam do czynnego uprawiania siatkówki. Na prośbę trenera Ryszarda Szawernogi, po rocznym rozbracie z siatkówką – przyznaje. – Dziewczyny z drużyny już rozpoczęły przygotowania do sezonu, ja dołączę do nich w sierpniu. Teraz mam okres dla siebie. Indywidualnie zaczynam przygotowywać się siłowo i wytrzymałościowo. Robić będę kondycję. Mam jeszcze czas. Wydaje mi się, że jestem silna i nie muszę się spieszyć.
Z siatkówką rozbratu jednak nie wzięła. Gdy w Nowym Targu reaktywowała się męska sekcja, Piotr Pagacz zaprosił ją do współpracy. Pomagała drużynie, była jej statystykiem. Ponadto prowadziła nabór, który po raz pierwszy został zorganizowany w KS Gorce. Trzeba przyznać, że cały interes siatkarki rozkręcił Piotr Pagacz.
Katarzyna Krasińska pochodzi ze sportowej rodziny. Tata był hokeistą, siostra koszykarką, która wychowała się w Gorcach, a karierę kontynuowała w krakowskiej Wiśle. Kasia właśnie tacie zawdzięcza, że gra w siatkówkę, że występowała w drugoligowym zespole Dalinu. To ojciec zawiózł ją na pierwszy trening siatkarski do Myślenic, chociaż pierwsze kroki stawiała w Nowym Targu.
- Rozpoczęłam treningi w piątej klasie szkoły podstawowej pod okiem pani Kałafut – wspomina. – Ćwiczyłam z dziewczętami o 3-4 lata starszymi. Stwierdziłam, że mnie to nie satysfakcjonuje. Zresztą w tej kwestii nie miałam nic do powiedzenia. Tata mną kierował. Przewidział, iż w Nowym Targu nic z moich marzeń nie będzie. Chciał, żebym podniosła swoje umiejętności, bo widać było u mnie duży potencjał. Brakowało tylko szlifu. W związku z tym, że tata miał znajomych w zarządzie Dalinu Myślenice, wysłał mnie tam w szóstej klasie. Dojeżdżałam dwa razy w tygodniu na treningi, a od drugiej klasy gimnazjum zdecydowałam się trenować, grać, mieszkać i uczyć się w szkole w Myślenicach. W zasadzie od 13 roku życia byłam poza domem.
Kasia bardzo szybko dowiedziała się, że sport wymaga dużych wyrzeczeń. W Dalinie rozwijała swój talent, od szkolenia podstawowego, grając od młodzika po seniorską drużynę, która występowała w drugiej lidze. 12 lat tam spędziła.
- Największym moim osiągnięciem w Dalinie były finały mistrzostw Polski juniorek. Grałyśmy w seniorach w trzeciej lidze awansując do drugiej. Wtedy w ekstraklasie występowała pierwsza drużyna Dalinu. Na ekstraklasę jednak zabrakło pieniędzy i myśmy zostały. Występowałyśmy w drugiej lidze. Przez 5-6 lat grałam w tej klasie rozgrywkowej. Ale pewnym momencie zawodniczki zaczęły opuszczać „okręt”. Dochodziły młodsze, uznałam, że nie ma sensu już tego dłużej ciągnąć. Tym bardziej, iż praktycznie nie miałam wolnego czasu dla siebie. Podjęłam studia w Krakowie i zaraz po zajęciach przyjeżdżałam do Myślenic, zjadłam szybki obiad i na trening. I tak w koło Macieju. Nastąpił przesyt do piłki, boiska, treningu, ogólnie siatkówki. Po rezygnacji w Dalinie występowałam w drużynie uczelnianej, z którą zdobyłam akademickie mistrzostwo Polski. Miałam też krótki epizod w Ekstrimie Gorlice, który chciał awansować do drugiej ligi. Niestety cel nie został zrealizowany. Po skończeniu studiów zakończyłam karierę, a teraz mogę powiedzieć, że ją zawiesiłam na rok.
W Dalinie Kasia grała w ataku na prawym skrzydle i na przyjęciu. – Przypuszczam, że w Rabie Wyżnej będę atakującą. W związku z tym, że jestem leworęczna będę zapewne grała na prawym skrzydle. To jest atut, bo więcej boiska mam udostępnione do ataku – przekonuje.
Odnajduje się też w pracy szkoleniowej z najmłodszymi. Próbuje z młodymi dziewczynkami przywrócić dawną świetność dyscyplinie w żeńskim wydaniu w Gorcach. Przypomnijmy, iż juniorki tego klubu były brązowymi medalistkami mistrzostw Polski, a wiele dziewcząt z tego zespołu potem grało w ekstraklasowych drużynach i w reprezentacji kraju, w tym na mistrzostwach Europy.
- Mam taką nadzieję. Zaczęło się coś robić w tym kierunku – uważa. – Szansa jest, bo został zrobiony pierwszy krok. Szkoda, że z Karolem (Majewski – przyp. aut.) jesteśmy sami. Nie mamy wsparcia jeśli chodzi o pomoc na treningach. Dużo pomaga nam Piotr Rypel, motywuje do pracy. Od września robimy kolejny nabór dla uczniów klas trzecich i czwartych. Zapraszamy na treningi.
Stefan Leśniowski










