18.06.2015 | Czytano: 1385

Zmienił oblicze zespołu

To był bardzo udany sezon dla piłkarzy Porońca Poronin. Osiągnęli historyczny rezultat, zostali wicemistrzami trzeciej ligi. Byli bliscy spełnienia marzeń o drugiej lidze. Nie udało się. Może za rok.

Trzeba przyznać, że pod wodzą nowego trenera Przemysława Cecherza futboliści z Poronina zmienili swoje oblicze. Stali się ciekawym i groźnym zespołem, potrafiącym zdobywać dużo goli i punktów. Szkoda straconych punktów na początku rundy wiosennej. Szkoda, że zmiana trenera nastąpiła zbyt późno, bo być może to górale byliby na szczycie, a nie Sandomierz.

Jego poprzednik uważany był za miękkiego trenera. Marcin Manelski nie był złym szkoleniowcem, ale projekt pod nazwą Poroniec mu nie wypalił. Przemysław Cecherz, to całkiem inny typ szkoleniowca. Żyjący na ławce, biegający wzdłuż linii. Kiedyś z redaktorem Maciejem Zubkiem żartowaliśmy, że w meczu przebiega więcej kilometrów niż niektórzy jego piłkarze. Nauczył piłkarzy dyscypliny taktycznej i przede wszystkim tego, co kibice najbardziej uwielbiają – ofensywnej gry. Jego piłkarze cały czas parli do przodu, po każdym przechwycie piłki. Nie było gry do tyłu i mozolnie budowanej i ponawianej akcji. Szachy to nie w jego stylu. Wybór tego człowieka na szkoleniowca był najlepszą decyzją, jaką podjęto w Poroninie na przestrzeni ostatnich lat. Liczby nie kłamią. Gdy tylko objął ster drużyny, wygrał jedenaście z trzynastu meczów, a dwa zakończyły się remisem.

- Co zrobiłem, że zespół nagle zaczął wygrywać? – powtarza zadane mu pytanie. - Trzeba było zmienić styl gry. Zespoły w Małopolsce grają krakowską piłkę, polegającą na mnóstwie podań wszerz boiska. Jeśli nie wyjdzie akcja, to ponownie budują ją od tyłu. Ja preferuję inną piłkę. Lubię grać do przodu zaraz po odbiorze, nastawioną na wysoki odbiór i agresywną. Nie czekać i ustawiać akcję z tyłu. Piłka musi cieszyć. Zawodnicy cieszą się, gdy padają bramki. Cieszą się także kibice. Miałem w zespole zawodników do mojej filozofii gry. Leszczak doskonały jest w sytuacjach jeden na jeden, uwielbia grać do przodu. Żurawski nigdy nie cofał się po piłkę. To typowy gracz pola karnego. Gdy nie ma wysiłku, to w polu karnym jest gotowy i skuteczny. Wolański jest w identycznej sytuacji. To samo Nowak, który uwielbia szarpać do przodu. Widzieliśmy jak wyglądały Bartosa podania do tyłu, a jego podania do przodu były otwierające. Trzeba wykorzystać potencjał ludzki, który się ma. Piłkarze już po 2-3 treningach przed pierwszym moim meczem zrozumieli o co mi chodzi, bo to są chłopcy, którzy wcześniej grali w wyższych ligach i nie mieli z tym problemu. Im też się spasowało.

Dla sympatyków poronińskiego klubu mamy dobrą wiadomość. Człowiek, który zmienił oblicze Porońca zostaje w klubie, mimo iż miał propozycję objęcia drużyny z drugiej i pierwszej ligi.

- Z pierwszej kontaktowali się ze mną telefonicznie. To było dość niepewne, bo było wielu kandydatów. Podziękowałem za propozycję i postanowiłem budować zespół w Poroninie. Celem jest awans do drugiej ligi – zdradza.

Przekonuje, iż nie męczy się w trzeciej lidze. - Na pewno czegoś brakuje, ale jak się wygrywa, jak się z zespołem przyjemnie trenuje i ma się zawodników, którzy potrafią grać, to sama radość. Nie było problemów z realizacją zadań, bo nie trzeba było zawodnikom zbyt długo tłumaczyć. Po prostu wiedzieli co mają grać. To była dla mnie i piłkarzy doskonała szkoła. Ułożyliśmy sobie współpracę i liga mnie cieszyła.

Ostatnimi czasy w Porońcu dochodziło do poważnych trzęsień ziemi. Tym razem… - Wielkiego trzęsienia ziemi nie będzie –zapewnia szkoleniowiec. – Mieliśmy niezły zespół jak na trzecią ligę. Zresztą widać to po wynikach. Na pewno musimy poszukać młodzieżowców, dwóch – trzech. Dojdzie też do dwóch wzmocnień w polu. Odejdzie 4-5 graczy. Dzisiaj mogę zdradzić, że będzie to Prokop i Zielonka. Ten pierwszy nie powiedział tego oficjalnie, ale rozmawiał z prezesem, i stwierdził, iż jest to jego ostatni sezon. W finale Pucharu Podhala podziękujemy mu, bo spędził w tym klubie kupę czasu i wiemy jak pożytecznym był graczem. Zielonka powiedział, że stracił przywilej młodzieżowca i nie czuje się na siłach rywalizować. Dlatego poszuka sobie nowego pracodawcy.

Wicemistrzowie trzeciej ligi będą mieli bardzo krótkie wakacje. 28 czerwca rozegrają finałowy pojedynek z NKP Nowy Targ o Puchar Podhala, a 8 lipca wracają do zajęć. W okresie przygotowawczym rozegrają sześć spotkań, m.in. z Sandecją, Okocimskim i Rozwojem Katowice. Przed zespołem trudny sezon, bo trzecią ligę czeka reorganizacja. Połowa drużyn pożegna się z tą klasą rozgrywkową.

- Chciałbym, aby reorganizacja nas nie dotyczyła. Myślimy o czołowym miejscu - powiedział Przemysław Cecherz.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama