O kim mowa? O 28-letnim Marcinie Guszkiewiczu mieszkającym w Szczawnicy i 14- letnim Krystianie Kapłonie z Białki Tatrzańskiej. Obaj reprezentują biało –czerwone barwy w AMP Futbol, odmianie piłki nożnej, w którą grają zawodnicy po amputacjach nogi. - W tej grze całe ciało jest zaangażowane, nie tylko ręce – przekonuje ten pierwszy.

Zaciera się bariera między spawanymi a niesprawnymi. O tym, że kopać można piłkę jedną nogą wiedzą pełnosprawni, bo wielu z nich używa tylko jednej, tej sprawniejszej. Drugą ma – jak niektórzy żartują – by wejść do tramwaju. Nasi góralscy bohaterowie mają jedną nogę i nie mają wyboru.
Marcin był obiecującym piłkarzem Sokolicy Krościenko. Futbol był jego największą miłością. Aż tu nagle, w jednej chwili prysły marzenia.

- W piłką byłem za pan brat – mówi - Wypadek komunikacyjny sprawił, iż klasyczny futbol musiał pójść w odstawkę. Tym bardziej, iż po długim leczeniu, zdecydowałem się na amputację kończyny. Rozpocząłem nowy rozdział w życiu. Z piłki nie chciałem zrezygnować. Czy trudno było wrócić do sportu? Nie. To kwestia odpowiedniego nastawienia. Moja kolejna przygoda, tym razem z ampfutbolem rozpoczęła się w 2011 roku, w momencie powstania tej dyscypliny w naszym kraju. W regularnych rozgrywkach od roku biorę udział. Dostąpiłem zaszczytu reprezentowania kraju w mistrzostwach świata w Rosji i Meksyku. W obu tych imprezach zdobyłem po golu. W pierwszym czempionacie pokonałem japońskiego bramkarza, w meksykańskich mistrzostwach gola strzeliłem Włochom. Były to wielkie przeżycia, szczególnie w Meksyku, kraju o innej kulturze, klimacie… Na szczęście trzy dni mieliśmy na aklimatyzacje. Chciałbym wystąpić po raz trzeci w czempionacie globu. Jeszcze nie wiadomo gdzie się odbędzie, czy w Irlandii czy też na kontynencie afrykańskim. Do tej pory nie było eliminacji. Kto miał budżet ten jechał, bo wyjazdy były kosztowne.

Czternaście lat młodszy Krystian dopiero rozpoczyna ampfutbolową karierę. Pochodzi z piłkarskiej rodziny. Starsi sympatycy futbolu na Podhalu na pewno pamiętają Bogdana Kapłona. To ojciec Krystiana, który zapisał się w pamięci jako przebojowy, szybki piłkarz, potrafiący wykorzystywać sytuacje strzeleckie. Syn chce pójść w ślady ojca, tyle, że w innej odmianie futbolu. Pierwszy krok już zrobił, zadebiutował w reprezentacji kraju.

- Tata 22 lata kopał piłkę. Ja dopiero wkraczam w dorosły futbol, choć prawnie jeszcze nie powinien grać – mówi Krystian. – Mam dopiero 14 lat, a od 16 lat można reprezentować barwy. Niemniej trenerzy wpuszczają mnie na boisko w meczach towarzyskich. Oczywiście za zgodą drużyny przeciwnej.

Krystian ma wrodzoną wadę. – Skrócenie kości biodrowej i przykurcz ścięgna kolanowego – zwierza się. – Mimo to, odkąd pamiętam chciałem grać w futbol. Obserwowałem jak tata grał, chodziłem na treningi i coś tam kopałem. Na co dzień reprezentuję barwy AMP Futbol Kraków. Trenujemy w klubie raz w tygodniu, ale ja codziennie pracuję nad doskonałością podań, przerzutów, strzałów. A wszystko pod okiem taty. Trenuję 2-2,5 godziny dziennie, także z piłkarzami Warty. Chciałbym na stale załapać się do reprezentacji, dlatego muszę dużo ćwiczyć i dawać z siebie sto procent.
Stefan Leśniowski










