W poprzednim sezonie górale dowodzeni Markiem Ziętarą wygrali pierwszoligowe zmagania i tym sukcesem zapewnili sobie prawo gry w THL. Oczywiście nie od razu, bo trzeba było spełnić kilka warunków, aby otrzymać licencję. Można rzec, że rzutem na taśmę, mocno po terminie, ale udało się! Centrala czekała, czekała na wnioski „Szarotek” i wreszcie się doczekała. Podhale jako ostatnie dostało kartę na grę w THL.
Na krawędzi
Od kilku sezonów w okresie letnim topór wisi nad „Szarotkami”. Najbardziej utytułowany hokejowy klub w Polsce znajduje się na krawędzi. Już kilka razy szczęśliwym zbiegiem okoliczności zdołano go uratować, gdy wisiał już nad przepaścią. Nie inaczej było tego lata. Kibice Podhala do przeciągania liny już się chyba przyzwyczaili. Do zmian prezesów. do zmian nazewnictwa spółek, do walki z miastem Jeszcze poprzednia spółka nie ogłosiła upadłości, bo jej prezes zapadł się pod ziemię, a powstała nowa, na bazie Miasta. Też tworzyła się w bólach. Trwały słowne przepychanki między zwolennikami hokeja, a resztą zasiadająca w Radzie Miasta. Zwołano aż nadzwyczajną sesję Rady Miasta, by w końcu powołać spółkę do życia i zapewnić pieniądze na wpisowe. Znaleźli się radni, którzy byli przeciwni i podczas zwołanej nadzwyczajnej sesji wyszli z sali. Udało się jednak przeforsować projekt. O pięć lat za późno i… włodarze nowej spółki zastali zgliszcza. Przez te pięć lat dwie drużyny można byłoby zmontować z wychowanków, którzy zawiesili łyżwy na kołku, ale… Zatrudniano marnych obcokrajowców, a na swoich brakowało pieniędzy.
We wtorek rusza liga (Podhale jedzie do Tychów) i tak naprawdę nie wiemy na co stać „Szarotki”. Dwa wygrane sparingi z Sanokiem nic nie wniosły co do dyspozycji graczy. Ci długo nie wiedzieli na czym stoją, więc podjęli pracę i tylko raz w tygodniu pracowali. Długo czekali na to kto zostanie prezesem, kto będzie ich trenował. Dobrze, że „Szarotki” znajdują dobrą duszę w osobie Jacka Szopińskiego, który zawsze podczas zawirowań jest w stanie pomóc klubowi. Tak było i tym razem. Przez miesiąc urlopu pracował z zespołem, ale z końcem sierpnia wyjechał do swojej pracy we Francji. Przed wyjazdem zadałem mu pytanie: jak widzi zespół w THL? Jak zawsze nie owijał w bawełnę i powiedział: „drużyna ma ogromne braki w przygotowaniu i to zarówno pod względem sportowym jak i organizacyjnym względem innych ekip. Być może na teraz lepszym rozwiązaniem byłby start w pierwszej lidze, aby klub spokojnie budował swoją tożsamość do startu w przyszłym sezonie. Z drugiej strony znam tych chłopaków i wiem że zostawią serce na lodzie i będą walczyć”. Na co to wystarczy?
Nowe twarze
W zespole jest sporo nowych twarzy, wychowanków, ale także tych z zewnątrz. Młodych graczy, którzy zadebiutują na ekstraligowych taflach. Zatrudniono młodych z Tychów ( Jan Matera i Wiktor Tańczyk – obaj rocznik 2008 to obrońcy), Katowic (Danilo Olifirczuk (Ukraina, napastnik, rocznik 2008) i z akademickiej drużyny z Oświęcimia. Aliaksander Sadowski (Białoruś- 20 lat, napastnik) oraz Białorusin Ivan Sitnik, który już grał w Podhalu. Wrócił też Białoruski defensor Dmitrij Załamaj, który miniony sezon spędził w Bytomiu. Podhale zainteresowane jest też Kanadyjczykiem, ale jeszcze nie został zgłoszony do rozgrywek. W piątek wraca prezes z Kanady to wtedy jego status się wyjaśni.
Lista zgłoszonych
Jan Błach, Wiktor Bochnak, Daniel Bryniarski, Wladymir Czyrkin, Łukasz Długopolski, Kamil Gach, Michał Gach, Marcin Horzelski, Krzysztof Jarczyk, Łukasz Kamiński, Fabian Kapica, Dawid Łojas, Szymon Maćkowski, Dawid Majoch, Kacper Malasiński, Jan Matera, Danilo Olifirczuk, Oskar Polak, Marcin Pudzisz, Aliaksander Sadowski, Arseni Sawczanka, Marcin Sroka, Iwan Sitnik, Adrian Słowakiewicz, Wiktor Tańczyk, Krystian Wikar, Wiktor Węglarczyk, Jakub Worwa, Kacper Zając, Dmitrij Załamaj, Szczepan Żółtek.
Stefan Leśniowski










