Cel jest jeden – odbudowa organizacyjna i finansowa, a sportowa – stroszyć system szkolenia, który w kolejnych latach pozwoli przywrócić markę Podhalu.
Wspomina, że w Kanadzie złapał hokejowego bakcyla. - Kanadzie prowadziłem drużynę amatorską, ale na takim poziomie, że potem ci chłopcy z mojego zespołu grali choćby w Cracovii w pierwszej drużynie. Był to bardzo wysoki poziom hokejowy. Przez wiele lat współpracowałem z kolegą, który wyszukiwał zawodników do gry w Polsce – wyjawia.
Wie doskonale jak trudnego zadania się podjął. Poznaje zawodników i ludzi z otoczenia, którzy mają mu pomóc. - To jest wręcz ponad siły jednego człowieka. Liczę jednak na pomoc, którą deklarują ludzie bliscy klubowi, miastu i hokejowi. Jest to spore wyzwanie szczególnie jeśli chodzi o czas jaki pozostał do startu ligi. Budowanie czegokolwiek tutaj w Nowym Targu to będzie proces wieloletni. Takie są zresztą założenia rady miejskiej, tworzącej tę spółkę. Chodzi przede wszystkim o zbudowanie systemu szkolenia, wypracowanie programu, którego efekty będą widoczne w dłuższej perspektywie, a nie o konkretne wyniki w danym sezonie.
Mówi czym różni się aktualna spółka od poprzednich. Śniegowski podkreśla, że nowa spółka działa pod kontrolą jednostki samorządowej, co oznacza znacznie większą dyscyplinę w tym zakresie. - To spółka jednostki samorządowej. W związku z tym, wszystkie kwestie finansowe podlegają bardzo ścisłej kontroli. Nie będzie można puścić sobie wodzy fantazji i postępowanie w myśl „jakoś to będzie”. Nie będzie takiej sytuacji w której najpierw będziemy podpisywać kontrakty, a potem będziemy się martwili z czego zapłacimy.
Twierdzi, że drużyna będzie się opierała na zawodnikach, którzy w zeszłym sezonie grali w MHL. Zaznacza jednak, że jeśli sztab szkoleniowy będzie prosił o wzmocnienia, to będą rozpatrywane tylko takie, które będą w zasięgu finansowym spółki.
Stefan Leśniowski










