Pokręcone są nieraz ludzkie losy. Szczególnie komunistycznego pokolenia. Wielu ludzi w PRL marzyło o wyrwaniu się z szarej socjalistycznej rzeczywistości i zakosztowaniu życia na zachodzie. Sportowcy z uwagi na liczne zagraniczne wyjazdy na obozy, turnieje oraz mecze, zawsze mieli zdecydowanie łatwiejszą drogę do ucieczki. I chociaż w kraju mieli pieniądze, mieszkania i samochody, to bardzo często, przy pierwszej okazji, wybierali psychiczne i fizyczne uczucie wolności na zachodzie.
Na ucieczkę, w wieku 19 lat, zdecydował Andrzej Świstak. Hokeista Podhala, który został we Francji po mistrzostwach świata U20 w Anglet.
- To był przemyślany krok, choć nie było nic wcześniej nagrane – wspomina kulisy ucieczki. – Przed wyjazdem na czempionat globu już w głowie zaświtała mi taka myśl. Widziałem co się dzieje w kraju. Wiedziałem, że nic dobrego tutaj mnie nie czeka. Chciałem mieć więcej wolności, zobaczyć coś innego, o którym mówiło się, że jest lepsze. Stąd tak desperacji i trudny ruch. W końcu zostawiałem najbliższych i wybrałem nieznane. Zostałem we Francji razem ze Zdziśkiem Kozłowskim, zawodnikiem Zagłębia Sosnowiec- opowiadał Sportowemu Podhalu.
Uciekinier w 1992 roku dostał powołanie do kadry na igrzyska olimpijskie. - Dla mnie była to wielka sprawa. Igrzyska odbywały się we Francji, w kraju, w którym grałem na co dzień. W drugiej mojej ojczyźnie zagrałem w koszulce z orłem na piersi. To była ogromna radość. Naprawdę byłem wtedy najszczęśliwszym człowiekiem.
Teraz wrócił w rodzinne strony i podjął się pracy szkoleniowej w klubie, w którym zaczynał karierę. Wcześniej w zawodzie trenera pracował we Francji i Szwajcarii.
Stefan Leśniowski










