Sebastian Biela - tej postaci nie trzeba przedstawiać fanom hokeja, a przede wszystkim Podhala. Świetny hokeista, medalista mistrzostw kraju, reprezentanci kraju. Na lodowej tafli potrafił zadziwiać. Krążek był mu posłuszny. Teraz za metą postanowił się trochę zabawić, chociaż słowo „zabawić” ma znacznie większe znaczenie. Bo przecież zdecydował się spróbować swych sił w darcie. Już w debiucie w podhalańskiej lidze zrobił ogromne wrażenie i wśród blisko 240 startujących zajął trzecie miejsce. No i rzucił się na głębsze wody.
W miniony weekend zakończył kolejny sezon startów, w którym nie brakowało emocji i wielkich sportowych przeżyć, ale przede wszystkim pojawiło się kilka powodów do ogromnej radości.
Weekend zwieńczyły Mistrzostwa Polski – turniej deblowy, singlowy i masters. W turnieju deblowym startował z Łukaszem Piłatem . Już w fazie Last 64 trafili na bardzo mocnych rywali – zawodników z 4 i 3 miejsca rankingu POD Dawid Robak i Maciej Łuczak. Ostatecznie ulegli 3:4, ale tanio skóry nie sprzedali. Prowadzili nawet 3:1.
Potem były gry singlowe. „ . Już przed weekendem czułem, że jestem dobrze przygotowany. Wiedziałem, że jeśli głowa nie będzie przeszkadzała, mogę zagrać naprawdę dobry turniej. Los jednak napisał swój własny scenariusz. Do turnieju dołączyła niekwestionowana gwiazda polskiego darta, legenda i aktualny zawodnik PDC, obecnie 23 zawodnik światowego rankingu Krzystof Ratajski i to właśnie z nim przyszło mi zmierzyć się już w fazie Last 64. To było fantastyczne doświadczenie. Bardzo się cieszę, że mogłem stanąć naprzeciwko takiego zawodnika. Mecz zakończył się dopiero w decydującym legu, w którym również miałem swoje szanse. Oczywiście zawsze można zagrać lepiej, ale z tego występu naprawdę nie mam się czego wstydzić. Takie spotkania utwierdzają mnie w przekonaniu, że zmierzam w dobrym kierunku.
Choć sportowo zakończyłem turniej na etapie Last 64, to doświadczenie, które zebrałem jest bezcenne i wierze ze zaprocentuje w przyszłości. Wiedziałem, że przy odpowiednim układzie wyników wciąż mam szansę na nominację do Kadry Narodowej. Finał stworzyli dwaj profesjonaliści i niezależnie od tego, który z nich zwyciężył, dla mnie oznaczało to jedno... JADĘ Z REPREZENTACJĄ POLSKI na Q School! Nagroda za cały sezon i jednocześnie odhaczenie jednego z moich sportowych celów. Od dawna chciałem spróbować swoich sił w tym turnieju, ale zawsze było to coś, a teraz wreszcie jak Bóg da będzie ku temu okazja. Nie ukrywam, że już nie mogę się doczekać stycznia” – pisze Sebastian Biela.
.
Na zakończenie weekendu został jeszcze turniej Masters, przeznaczony wyłącznie dla najlepszej 32 rankingu. W tym turnieju zajął pierwsze miejsce. „To ważne zwycięstwo bo po tych mistrzostwach jest niedosyt. To tak na mental i otarcie łez bardzo się przydało. Potwierdziło się, że małymi krokami przybliżam się do celu... nauczyć się kiedyś rzucać”
.
„Na koniec nie sposób nie wspomnieć o finale Mistrzostw Polski. To, co działo się na sali – atmosfera tworzona przez kibiców, emocje i poziom sportowy finału Krzysztofa Ratajskiego i Sebastiana Białeckiego– było kapitalną reklamą darta w Polsce. Każdy, kto miał okazję oglądać ten mecz na żywo, na pewno długo go nie zapomni. Brawo Panowie czapki z głów było co podziwiać! Przede mną kolejne wyzwania i mocno wierzę, że najlepsze dopiero nadejdzie”.
Stefan Leśniowski










