28.04.2026 | Czytano: 1137

Gang Widura nie zawiódł

Unihokejowy sezon dobiegł końca. Mecze o medale rozegrane zostały w Świeciu. Nowotarskie zespoły walczyły o brązowy krążek. Zdobyły go tylko panie.


Gang Widura miał różne momenty w sezonie. Sezon zasadniczy ukończył na czwarty miejscu, ale w najważniejszym momencie zagrał fenomenalnie. Trener wykorzystał okres poprzedzający bój o brąz i przygotował zespół optymalnie. Opracowana taktyka zdała egzamin, a ja w pewnym momencie zastanawiałem się, czy wcześniej nie było zasłony dymnej. Nieważne. Taktyka Daniela Widurskiego była wręcz doskonała. W tym sezonie tak walczącej drużyny, tak grającej spokojnie i konsekwentnie nie widziałem. Zagrały dziewczęta perfekcyjnie.
 
W meczu z Zielonką już po pierwszych minutach było widać, że góralki są mocno zmotywowane, że przystąpiły do potyczki z emanującą wolą zwycięstwa. Świetnie nastawione przez trenera, grały w pewnych momentach jak z nut. Ich gra mogła każdemu przypaść do gustu. Spokojnie rozgrywany atak pozycyjny, jakby usypiający rywalki i… nagłe długie podanie przed bramkę. Stwarzało to ogromne  niebezpieczeństwo.
 
W zespole nie było słabych punktów. Każda zawodniczka dołożyła do sukcesu cegiełkę, co ja piszę, cegłę.  Między słupkami fenomenalnie spisywała się Paulina Ziętara. Dwoiła się i troiła, popisywała się kapitalnymi interwencjami i została doceniona przez organizatorów, którzy wybrali ją MVP.  Jej interwencje wywoływały na trybunach zachwyt i niedowierzanie, że można był w takich okolicznościach zatrzymać piłeczkę.
 
Do miana MVP mogła też kandydować Anna Osmala, której wszędzie było pełno. Jej zagrania do koleżanek były palce lizać – dokładne, otwierające drogę do bramki. Potrafiła odebrać rywalce piłeczkę i stworzyć niebezpieczną sytuację pod bramką.  Zdobyła gola, a przy trzech kolejnych asystowała. Piłeczka ją słuchała. Sama miała kilka okazji, by jeszcze wpisać się na listę strzelców, zabrakło niewiele. A może szczęścia?
 
Ogromną walecznością zaimponowała Magdalena Krzystyniak. Jak przystało na kapitankę drużyny, była motorem napędzającym zespołu. Nie było dla niej straconych piłeczek. Potrafił wywalczyć ażurowy przedmiot i kilka razy tak zakręciła rywalkami, że zapewne jak schodziły na ławkę, to kręciło im się w głowie jakby zeszły z karuzeli. Liderka zespołu.
 
W defensywie bezbłędnie zagrały  - Wiktoria Gajewska i Zuzanna Krzystyniak. Nie tylko skutecznie broniły dostępu do swojej bramki, ale również swoimi podaniami uruchamiały atak. Nie trzymały się kurczowo swoich pozycji, gdy tylko nadążała się okazja, również robili przewagę w strefie rywalek. Wykazały się niespożytymi siłami. Trzeba też zwrócić uwagę, że Wiktora to córka Dariusza, który tworzył unihokej kobiecy z stolicy Podhala. To ze swoimi dziewczynami ze UKS Skalny wywalczył pierwszy tytuł mistrza kraju dla Nowego Targu. Zuza z kolei to córka Roberta, znanego i utytułowanego biegacza w sportach ekstremalnych, no i piłkarza. Często mówiło się o nim, że jest „człowiekiem orkiestrą” o stalowej głowie. Wicemistrz Europy OCR i drugi w mistrzostwach świata. Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Zuza odziedziczyła charakter po tacie – nieustępliwość, waleczność.
 
Gang Widura nie wystąpił w najmocniejszym składzie. Sezon nie oszczędzał drużyny – nie tylko kontuzje wyeliminowały zawodniczki. Są takie, które czekają na…narodziny dziecka. Te zawodniczki zagrały kilka meczów w sezonie, ale również mają swój wkład w ten sukces.  
 
Brązowe krążki wywalczyłybramkarki – Klaudia Jachymiak i Paulina Ziętara; zawodniczki z pola -  Magdalena Krzystyniak, Zuzanna Krzystyniak, Anna Ślusarek, Martyna Panek, Wiktoria Gajewska, Zuzanna Pudzisz, Julia Opic, Anna Osmala, Gabriela Fryźlewicz, Kamila Serwan, Nadia Pilch, Zofia Jarkiewicz, Emilia Walkosz, Magdalena Siuta, Katarzyna Truty, Katarzyna Rajska. Trener Daniel Widurski.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama