Stoch po pierwszym skoku (193 m) długo zajmował 31. miejsce, a tylko 30 najlepszych skoczków ma prawo startu w serii finałowej. Pomocną dłoń wyciągnął Felix Hoffmann. Dzięki wpadce Niemca Polak zajął 30. miejsce i otwierał ostatnią serię sezonu. Tuż przed próbą na trybunach zawrzało, a jego żona Ewa ustawiła się z chorągiewką na wieży trenerów. To ona dała mu sygnał do lotu. Zawodnicy ze szkółki, którą założył Polak, zrobili dla niego specjalny szpaler. Po chwili rzucił narty i zaczął kłaniać się kibicom, a po wszystkim jego koledzy z drużyny podnieśli go na swoich barkach i tak podziękowali mu za te wspólne lata. Dzień wcześniej pożegnali go też kibice, a także Peter Prevc, który publicznie skandował jego imię.
W zawodach Pucharu Świata pierwszy raz od czterech lat triumfował Marius Lindvik, a sędziowie postanowili radykalnie złagodzić swoją politykę oceniania prób. Notą marzeń, czyli punktacją piec razy maksymalną notą 20 - obdarowali Andreasa Wellingera, Mariusa Lindvika i Daniela Tschofeniga. Wiatr nie sprzyjał najlepszym zawodnikom w stawce. Domen Prevc pomimo najdłuższego lotu (240,5 metra) na półmetku tracił ponad 10 punktów do prowadzącego Lindvika.
Ostatecznie Norweg obronił pozycję lidera i triumfował w zawodach Pucharu Świata (238,5 m / 231 m). Prevc zdołał zająć tylko drugą pozycję (229,5 m), a podium uzupełnił Johann Andre Forfang (232,5 m / 219,5 m). Warty odnotowania jest również duży awans Daniela Tschofeniga: z pozycji 14. na 4. (224,5 m / 238 m).
Największym wygranym sezonu został Domen Prevc. Wygrał dużą i małą Kryształową Kulę, wywalczył złoto olimpijskie, triumfował w Turnieju Czterech Skoczni, został mistrzem świata w lotach i zwyciężył w cyklu Planica 7. Zwycięzcą Pucharu Narodów zostali Austriacy, a reprezentacja Polski w tej tabeli uplasowała się na 6. miejscu.
Stefan Leśniowski










